REKLAMA
„Jezus zaczął pouczać apostołów, że Syn Człowieczy musi wiele cierpieć, że będzie odrzucony przez starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie, że będzie zabity, ale po trzech dniach zmartwychwstanie. A mówił zupełnie otwarcie te słowa. Wtedy Piotr wziął Jezusa na bok i zaczął Go upominać. A Jezus obrócił się i patrząc na swoich uczniów, zgromił Piotra słowami: Zejdź mi z oczu, szatanie, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie.” / Mk 8,31-33 /
W wielkich religiach świata diabeł uwił sobie gniazdo, z którego co jakiś czas na świat wyziera. Gdyby nawet on sam siedział cicho, jak w biblijnej scenie z księgi Hioba, to i tak obrońcy czystej jak kryształ wiary przypisaliby mu niecne knowania, tajemne spiski i podstępne zabiegi. Złe, zresztą tak jak i dobre duchy, mają to do siebie, że są dla nas ludzi niewidzialne. Ale i to trudność, z którą dosyć łatwo radzą sobie wytrawni apologeci. Wystarczy raz nazwać kogoś opętanym przez złego ducha i już możemy zobaczyć jego wizerunek, diabelski grymas, poznać jego adres, a nawet numer telefonu i dopatrzeć się na każdym kroku dowodów diabelskiego uwikłania.
Napisałem o złym duchu w świecie ludzi religijnych, bo dla ludzi niewierzących alternatywa złych i dobrych duchów nie istnieje i mogą liczyć co najwyżej na złych i dobrych ludzi. Poza tym skutki własnych czynów przychodzi im dźwigać na własnych barkach. Otóż Jezus złego ducha nie tropił, nie wypatrywał go w przygodnie spotkanych, w rządzących, w obcych. Jezus przychodził z pomocą ludziom owładniętym złem i wyrywał ich z tych sideł szatańskich, litując się nad ludzką niedolą. Dziś wielu specjalistów od złego ducha szuka go w puszkach z napojami, w tekstach piosenek, tropi jego tajnych i jawnych współpracowników. Dziś egzorcyści, zamiast chronić decyzyjne centra Kościoła przed zakusami złego ducha, wyruszają na łowy i w celach prewencyjnych demaskują, odzierają z kamuflażu, a czasem nawet podejmują obronę przez atak. Wobec ogłaszanej przy każdej sposobności wszechobecności szatana, można na jego konto zrzucić nie tylko wszelkie plugastwa i zbrodnie tego świata, ale nawet własne osiągnięcia w tej dziedzinie przedstawicieli najprawdziwszej wiary i jej ziemskich funkcjonariuszy.
Niechby ktoś dzisiaj, wzorując się na Jezusie, zarzucił publicznie jakiemuś biskupowi, że o papieżu nie wspomnę, że ten jest narzędziem w ręku szatana albo i samym szatanem, to natychmiast zostałby okrzyknięty przez nadwornych egzorcystów, obrońców wiary i rzeczników prasowych kurii - diabłem wcielonym i sługą antychrysta, i znaleziono by w jego życiorysie trzy szóstki i zrośnięte palce, i inne atrybuty diabelskie. Oskarżenie o okultyzm jest niezwykle podstępną, trudną do odparowania, ale i obosieczną bronią. No bo jeśli sługą diabelskim przeciwnicy nazywali samego Jezusa, a Jezus tym imieniem zgromił publicznie pierwszego papieża, to może się to przytrafić absolutnie każdemu.
Jedni na taki zarzut kulą się z przerażenia i drżącym głosem wyznając prawdziwą wiarę, próbując wodą święconą zmyć z siebie choćby pyłek podejrzenia. Inni wobec tego rodzaju oskarżeń śmieją się w kułak i kręcą tajemnicze kręgi na czole, coś sugerując autorom zarzutów. Bywają też i tacy, którzy tatuują sobie owe trzy szóstki i nadają swoim dzieciom diabelskie imiona, a nawet publicznie jazgoczą ku czci księcia ciemności w oparach sztucznej mgły i absurdu. Na szczęście, dla ogromnej większości zjadaczy chleba i macy, i ryżu, cała ta dramatyczna frazeologia znaczy tyle, co opowieści o UFO, przepowiedniach Nostradamusa i tajemnym kodzie Leonarda da Vinci.
Szatan stał się dla wielu chłopcem do bicia. Zrzucają nań odpowiedzialność za swoje zbrodnie, plugastwa, łajdactwa obłudnicy tego świata. To nie ja, to szatan, sam diabeł kazał mi to zrobić, jam był tylko bezwolnym narzędziem w jego ręku. Tak mówią przed sądem najwięksi zbrodniarze, tak tłumaczyli rzeź w Rwandzie miejscowi misjonarze, tak tłumaczą kolejne skandale spowodowane przez ludzi Kościoła rzecznicy kurii. A przecież według nauczania naszej katolickiej dogmatyki, szatan został już pokonany. Nie jest dla Kościoła groźnym przeciwnikiem. On może zaledwie utrudniać nam drogę do wiecznego Królestwa prawdy i pokoju. Skąd więc to powtarzające się co pewien czas larum? Skąd te katastroficzne diagnozy, prognozy, apele?
Odpowiedź na to pytanie odnajdziemy w słowach Jezusa wypowiedzianych do pierwszego papieża. Nie zarzucił mu Jezus niecnej zdrady, molestowania nieletnich, pychy, pijaństwa, chciwości na dobra tego świata. Jezus nazwał Piotra szatanem, bo Piotr bardziej myślał o tym, co ludzkie niż o tym, co Boże. Gdy rozmawiam z biskupami, gdy uczestniczę w zebraniu księży dekanatu, gdy słucham argumentów kanclerza kurii, gdy wreszcie zaglądam w swoje własne myśli, to czuję, że ten tytuł pasuje do większości z nas jak ulał.
