REKLAMA
„Jezus nauczając mówił do zgromadzonych: Strzeżcie się uczonych w Piśmie. Z upodobaniem chodzą w powłóczystych szatach, lubią pozdrowienia na rynku, pierwsze krzesła w synagogach i zaszczytne miejsca na ucztach. Objadają domy wdów i dla pozoru odprawiają długie modły. Ci tym surowszy dostaną wyrok” / Mk 12, 38-40 /
Każda niedziela w ciągu roku ma w Kościele Rzymsko-Katolickim wyznaczone od dawna czytania biblijne. Tak jest i z najbliższą niedzielą zwaną również XXXII w roku B . Słowa, które zacytowałem, rozpoczynają lekturę z Ewangelii według Marka, przeznaczoną na ten dzień. Są tak dosadne, jednoznaczne i wyraziste, że właściwie nie potrzebują komentarza.
Słuchający tych słów i czytający je, będziemy mieli okazję, by poprzez te słowa przyjrzeć się sobie nawzajem i oczywiście, co jest o wiele trudniejsze, przejrzeć się w nich jak w lustrze. Powinno to być spojrzenie głęboko zawstydzające i wzywające do równie głębokiej przemiany. Nie łudzę się jednak, po większości z nas spłyną one niestety jak przysłowiowa woda po kaczce. Nie zostanie po nich najmniejszy ślad refleksji, zadumy czy zawstydzenia. By uniknąć takiego spojrzenia, wielu kaznodziejów skryje się za bogoojczyźnianą frazeologią i smoleńsko-spiskowymi insynuacjami.
Po co więc kolejny raz czytać słowa o przepychających się do wdowich stołów i apelujących do emeryckich portmonetek? Warto, ponoć kropla drąży skałę. Kiedyś wreszcie i kamień nie wytrzyma.