REKLAMA
,, Gdy lud gubił się w domysłach i zastanawiali się, czy Jan nie jest Mesjaszem, on przemówił do wszystkich: (…) Idzie za mną mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów.” /Łk 3,15-16 /
Oto miara prawdziwej wielkości. Bez zbędnych słownych ceregieli nazwać po imieniu godniejszego od siebie, a korowód wielbicieli stojący u naszych drzwi skierować do niego. Wypadałoby jeszcze samemu dołączyć do owego orszaku, by przekreślić podejrzenia o ironię i wyrachowanie naszej wypowiedzi, ale to nie jest absolutnie konieczne. Wielkość i dostojeństwo, szacunek i godność nie rosną bowiem przez to, że są dostrzegane i sławione. One albo są, albo ich nie ma. U Jana Chrzciciela były z całą pewnością. Dostrzegali to współcześni i dał temu świadectwo Syn Człowieczy. Ciekawe, że nie powiedział słów o największym spośród ludzi w obecności samego Jana. Może chciał go w ten sposób ustrzec przed niebezpieczeństwem samouwielbienia.
Godność nie jest wartością ludzką daną raz na zawsze, ani tym bardziej dziedziczną lub osiągalną w wyniku jakiejś cudownej kuracji. Oto ktoś przeczytał tajemny traktat, nałożył na głowę kapelusz, upchnął słomę w cholewki, by nie wystawała i … o cudowna przemiano, z wulgarnego prostaka przeobraził się w powszechnie szanowanego bywalca salonów.
Jan Chrzciciel nie uczęszczał do elitarnej szkoły. Na pustynnych miejscach, gdzie wzrastał, nie spotykał światłych nauczycieli ani nie studiował ksiąg niedostępnych biedakom. Miał za kompana biedę, a głód często przychodził do niego w gościnę. Ojciec i matka, zanim umarli, zostawili mu w spadku słowa o Najwyższym, służyć Któremu znaczy o wiele więcej niż samemu zasiąść na tronie. Uwierzył im, a ponieważ większość życia spędził samotnie na pustkowiu, nie dokonało się w nim tak powszechne dziś pranie mózgów. Nie dał się więc wciągnąć do wyścigu szczurów kąsających się wzajemnie w walce o iluzoryczne namiastki wielkości.
W naszej kurii biskupiej leżą na półce wydrukowane pisma z nagłówkiem: Do Przewielebnego Księdza Proboszcza, dalej następuje wielokropek, nad którym wpisać można dowolne imię i nazwisko. I tak rodzi się kolejny przewielebny. Świat przysyła nam co dzień wiele takich zwodniczych kwestionariuszy. Nie wpisujmy nad wielokropkiem swoich inicjałów. Oto idzie Godniejszy. Jak wyskrobać nad wielokropkiem swoje imię by ustąpić Mu miejsca?
