REKLAMA
Podczas sesji plenarnej Papieskiej Rady „Cor Unum” papież rzekł był do zgromadzonych wiele mądrych, ważnych, a może nawet zobowiązujących dla tego gremium słów. Papież mówił po swojemu, to znaczy mądrze, bardzo mądrze, bo i siedzieli przed nim ludzie naprawdę wykształceni. Słuchacze mogli, a nawet powinni, podzielić się usłyszanym od papieża pouczeniem z wiernymi, ale powinni to uczynić, tłumacząc papieskie słowa na język zrozumiały dla wiernych. Toteż inaczej przekażą to pouczenie narodowym Episkopatom, inaczej klerykom w seminariach duchownych, a jeszcze inaczej uczynią to zapewne informując o zasłyszanym wiernych, nieraz mniej obeznanych z fachową terminologią używaną przez papieża.
Papież rzekł był:
"Kościół powtarza swoje wielkie "tak" dla godności i piękna małżeństwa jako wiernego i płodnego wyrazu sojuszu między mężczyzną a kobietą.
"Kościół powtarza swoje wielkie "tak" dla godności i piękna małżeństwa jako wiernego i płodnego wyrazu sojuszu między mężczyzną a kobietą.
"nie" dla takich filozofii, jak gender, wynika z faktu, że wzajemność między kobiecością a męskością jest wyrazem piękna natury, jakiej pragnął Stwórca".
"Słuszna współpraca z międzynarodowymi instytucjami na polu rozwoju i krzewienia człowieka nie powinna nam zamykać oczu wobec groźnych ideologii?"
"musimy zachować krytyczną czujność, a niekiedy odmówić środków finansowych i współpracy z tymi, którzy popierają działania i projekty sprzeczne z chrześcijańską antropologią".
„w obecnych czasach "cienie zasłaniają plan Boży". - Mam na myśli przede wszystkim tragiczne nastawienie antropologiczne, proponujące na nowo starożytny materializm hedonistyczny, do którego dołącza technologiczny prometeizm”.
Papież przestrzegł też przed "ateistyczną antropologią", która - jak powiedział - zakłada, że "człowiek sprowadza się do funkcji autonomicznych, rozum ogranicza się do mózgu, zaś dzieje ludzkie do przeznaczenia samorealizacji".
Kto doczytał do końca te wybrane fragmenty, ten przyzna, że nie każdemu łatwo będzie pojąć, co papież miał na myśli mówiąc o ”starożytnym materializmie hedonistycznym” albo „o człowieku sprowadzonym do funkcji autonomicznych” albo o „dziejach ludzkich sprowadzonych do przeznaczenia samorealizacji”
Biskupi jeszcze nie zdążyli przetrawić papieskiego przesłania, a już redaktor TT postanowił wiernym wyjaśnić ten trudny tekst. I oczywiście wyszło mu, że katolik nie powinien popierać WOŚP. Nie powinien, bo według redaktora TT byłoby to wspieranie organizacji, której twórcy i założyciele domagają się debaty nad likwidacją chorych. Wyszło na to, że polscy biskupi z KEP dali się Owsiakowi przekonać wyjaśnieniem, iż nie popiera on eutanazji, ale redaktor TT taki naiwny jak biskupi nie był i teraz sam papież przyznał redaktorowi TT rację. Niewiele zrozumiał redaktor TT z papieskiego przesłania. Powybierał z niego pasujące mu fragmenty i dodał własną interpretację. Pominął dziesiątki innych papieskich wystąpień na ten temat i znów wyszło na to, że nauczanie Kościoła zna tylko redaktor TT i papież, oczywiście, o ile głosi to, co redaktorowi odpowiada.
Idę śladem redaktora TT. Po sukcesie wyborczym Palikota, ulało mu się na Facebooku obrzydliwie na ten temat. Skrytykowany z różnych stron wycofał się z napisanych wulgaryzmów, ale co się stało, to się nie odstanie. Odwołując się do często używanej przez redaktora TT biblijnej retoryki - „ z obfitości serca przemówiły usta” / Mt 12, 34 /. Czymże jest więc przepełnione serce redaktora TT, skoro potrafi tak zbluzgać i to na Facebooku?
Panie redaktorze, na razie nikt nie mianował Pana rzecznikiem polskiego Kościoła. Niech więc Pan nie miesza wiernym w głowach i jeśli trudno Panu doczekać się na oficjalne stanowisko naszych hierarchów w podnoszonych przez Pana kwestiach, a w tym Pana jak najbardziej rozumiem, to niech się Pan za naszych biskupów pomodli. Coś mi się zdaje, że niestety kolejne Pana wypowiedzi więcej Kościołowi w Polsce szkody, niż pożytku przynoszą.
