REKLAMA
CZARNA DZIURA
Co sądzić o szumnie zapowiadanej przez rządzących, a następnie równie głośno oprotestowanej przez Kościół, zapowiedzi likwidacji tak zwanego funduszu kościelnego? Bardzo trudno o jakąś w miarę prostą ocenę. Może warto odwołać się do analogii z polskimi liniami kolejowymi i polskimi drogami, że o autostradach nie wspomnę. Zadajmy sobie pytanie, ile miliardów, i to najlepiej euro, należałoby wpompować w jedne i drugie, by w przewidywalnej przyszłości nastąpiła tam znacząca poprawa. Specjaliści powiedzą, że to czarne dziury, które mogą pochłonąć niewyobrażalne dla zwykłych śmiertelników sumy, a i tak na efekty przyjdzie czekać dziesiątki lat. Kościół w Polsce otrzymał w ubiegłym roku z likwidowanego funduszu kościelnego blisko 90 milionów złotych. Propozycja zmian planowanych przez rząd szacuje wpływy z odpisu podatkowego na rzecz Kościoła na poziomie około 100 milionów w przyszłym roku. Gdyby minister finansów zgodził się na propozycję sformułowaną w środowiskach kościelnych, by ten odpis na rzecz Kościoła był w granicach 1%, to mogłoby zaowocować wpływami przekraczającymi nawet pół miliarda złotych. Pewnie jestem pesymistą, ale najdalej po roku okazałoby się, że to dramatycznie mało wobec potrzeb, zadań i zamiarów Kościoła. Apetyt rośnie w miarę jedzenia i rezygnacja z przywilejów, zwanych przez niektórych prawami nabytymi, nikomu nie przychodzi łatwo.
Ta dyskusja o finansach Kościoła jeszcze w naszym kraju niejedną spowoduje burzę. Nie widzę dziś rozwiązań, które znalazłyby powszechną akceptację. Świat się zmienia, zmienia się nasz kraj i zmieniał się będzie również sposób funkcjonowania Kościoła w naszym kraju. Czy te zmiany nastąpią bezboleśnie? Nie sądzę.
Kilka miesięcy temu spotkałem kapłana, który po dziesiątkach lat posługiwania w wyznaczonych mu parafiach przeszedł na emeryturę. Cudowny człowiek, wspaniały duszpasterz, oddany parafii gospodarz. Gdy zastukał do drzwi diecezjalnego domu dla księży emerytów, powiedziano mu, żeby sobie poszukał miejsca gdzieś u rodziny, bo zabrakło dla niego pokoju na starość. Przez długie lata ten ksiądz finansowo uczestniczył w budowie tego domu i łożył niemałe sumy na jego funkcjonowanie. Co z nim teraz będzie? Może dzięki opłacanym przez państwo składkom emerytalnym nie będzie musiał żebrać.
Jak będzie po planowanych zmianach? Spytajcie swoich księży, komu woleliby powierzyć swoje oszczędności, swoją emeryturę, swoją starość. Państwowym instytucjom czy swojej kurii? Odpowiedź może zawstydzić wielu obrońców Kościoła.