REKLAMA
Naczytałem się ostatnio słów Arcybiskupa Michalika w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”. Nasłuchałem się słów wypowiedzianych przez Przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski podczas tegorocznej uroczystości Bożego Ciała. A potem znów naczytałem się komentarzy o słowach Arcybiskupa. Sporo tego. Jedni piszą, że słowa arcybiskupa to mydlenie oczu, inni, że to zdrada katolickich pryncypiów, jeszcze inni, że to puste słowa, które nic nowego nie wnoszą do dyskursu w tej sprawie. A dla mnie to, co powiedział Arcybiskup Michalik Tomaszowi Krzyżakowi z Rzeczpospolitej, to przełomowe, przemyślane i fundamentalne dla dyskusji o udziale Kościoła w procesie stanowienia prawa zasady, przypomniane, i to z mocą przez nie byle kogo, ale właśnie przez Przewodniczącego KEP.
Cóż takiego ważnego powiedział ostatnio ksiądz Arcybiskup? Ano sporo, nawet bardzo wiele. I wydaje się, że są to słowa skierowane bardziej do braci biskupów, duchowieństwa i wiernych świeckich, niż do kogokolwiek innego. Te słowa określają zasady relacji państwo – Kościół, i to w jak najbardziej praktycznym ich wymiarze. Słowa Arcybiskupa Michalika, Przewodniczącego KEP, pojawiają się nie na zamkniętej konferencji KEP, ale w dostępnym wszystkim publikatorze (który jakiś czas temu biskup Zawitkowski oskarżył publicznie o ukamienowanie arcybiskupa Paetza).
Niektórzy komentatorzy usłyszeli w tych słowach kolejną uzurpację ze strony Kościoła. Nic bardziej mylnego. Kościół słowami Arcybiskupa nie żąda czegoś dla siebie, ale wręcz publicznie się samoogranicza. To wyraźne wyznaczenie granic i to nie parlamentarzystom, politykom, ministrom i innym im podobnym, ale właśnie Kościołowi. „W sprawie in vitro trzeba szukać jakiegoś porozumienia w obecnej sytuacji politycznej”. Kościół nie będzie szukał takiego porozumienia, bo musiałby zdecydować się na moralny kompromis, który dla Kościoła jest absolutnie niedopuszczalny. A więc przypomnienie o potrzebie kompromisu skierowane jest do ludzi stanowiących prawo, nie tylko mogących wypracować rozwiązania kompromisowe, ale wręcz do tego zobowiązanych. Taki wypracowany kompromis „Kościół przyjmie do wiadomości z nadzieją. Nie wiem, czy będzie entuzjastą rozwiązań niedoskonałych”. Te słowa powiedział Przewodniczący KEP Arcybiskup Michalik.
Kościół nie tylko nie chce być stroną w dyskusji i negocjacjach dotyczących ustalania prawnych uwarunkowań dotyczących „in vitro”, ale ustami Arcybiskupa Michalika potwierdza, że Kościół nie jest od tego. Wyraziste stanowisko Kościoła w sprawie in vitro nie daje żadnej szansy na kompromis. Podobnie było przy uchwalaniu prawa antyaborcyjnego. Kościół tego prawa nie popierał i popierać nie może, bo nie może zgodzić się na żaden kompromis w tej dziedzinie. Ale jak to mówi Przewodniczący KEP Arcybiskup Michalik – „Tamten kompromis jest słuszny i jeśli nawet był kontestowany (…), to czas pokazał, że był słuszny”. A przecież wtedy Kościół nie był stroną tamtego kompromisu. Dziś w sprawie in vitro jest tak samo. A może nawet jeszcze gorzej, bo jak mówi Arcybiskup Michalik - „dzisiaj mamy najgorszy stan prawny, bo nie mamy żadnego”.
Od stanowienia prawa są politycy, parlamentarzyści, rząd, prezydent i wszelkie wyspecjalizowane w tej dziedzinie instytucje. Kościół nie jest częścią tego aparatu. Słowa Arcybiskupa Michalika o potrzebie poszukiwania jakiegoś, nawet dalekiego od doskonałości porozumienia, stanowią wykładnię tej zasady. W tylu krajach uchwalono ramy prawne dotyczące procedury in vitro. Różnią się one między sobą i nigdzie nie zyskały aprobaty Kościoła. Bo Kościół nigdy nie zaaprobuje złego prawa. Ale od złego prawa jeszcze gorszy jest stan, jaki mamy obecnie w Polsce w tej dziedzinie - „mamy przecież najgorszy stan prawny, bo nie mamy żadnego. Wszystko w tej dziedzinie wolno. Mamy bezprawie, które jest zalegalizowane” - mówi Arcybiskup Michalik.
Kościół głosi, również ustami Arcybiskupa Michalika, że ta procedura dla Kościoła jest niedopuszczalna w każdej formie, trudno więc oczekiwać, że zyska aprobatę Kościoła jakiekolwiek uregulowanie prawne w tej dziedzinie, poza całkowitym i niedopuszczającym wyjątków zakazem. Ale Arcybiskup dostrzegł, że takiego zakazu nie uchwali obecny parlament wybrany w demokratycznych wyborach przez polskie społeczeństwo, które w znaczącej swej większości nie widzi w tej metodzie nic złego, a może nawet wręcz przeciwnie. Jeśli więc taki całkowity zakaz, mimo głośnego nawoływania hierarchów, nie ma szans na uchwalenie, to uchwalcie jakieś możliwe do wypracowania uregulowania prawne, bo dziś mamy stan najgorszy ze wszystkich krajów Europy.
Politycy, nie bójcie się głosów Kościoła. Kościół słowami przewodniczącego KEP wzywa was, byście uchwalili możliwie najlepsze prawo w tej dziedzinie. Ale nie liczcie, że Kościół wam podziękuje, pogratuluje i was pochwali. Kościół wierny swemu nauczaniu w tym zakresie będzie na was sypał gromy, ale nie martwcie się, sam przewodniczący KEP mówi do was – lepsze niedoskonałe prawo niż żadne, a więc do pracy! Nie liczcie na pomoc Kościoła, ten będzie krytykował każdy wasz krok i każdy wypracowany przez was kompromis, ale jak to powiedział przewodniczący KEP, kompromis jest potrzebny. Tylko to nie będzie kompromis z Kościołem. Panie Premierze, źle pan zrozumiał Arcybiskupa Michalika. To, co arcybiskup powiedział w homilii na uroczystość Bożego Ciała było określeniem bezkompromisowego stanowiska Kościoła w sprawie „in vitro”. Ale to stanowisko wygłosił arcybiskup, który w „Rzeczpospolitej” wzywał do kompromisu. Kogo wzywał, no przecież nie Kościół, który jest i pozostanie w tej sprawie bezkompromisowy.
Nie dziwię się politykom i komentatorom życia publicznego, że do tych słów Arcybiskupa Michalika podeszli z niedowierzaniem, ostrożnością i podejrzliwością. Ale te słowa padły. Nie przypadkiem, nie przy jakiejś innej okazji, ale w autoryzowanym wywiadzie na temat in vitro w „Rzeczpospolitej”. Nie wypowiedział tych słów żaden teoretyk, nawiedzony publicysta, biskup czy nawet kardynał. To słowa przewodniczącego KEP i tak je należy przyjmować. Te słowa to kamień milowy w relacjach państwo – Kościół w Polsce. My, Kościół nie zaakceptujemy żadnego złego prawa, ale wy uchwalajcie rozwiązania prawne, bo bez nich będzie jeszcze gorzej. My, Kościół będziemy głosić zasady uniwersalne, niezmienne, a wy starajcie się uchwalać to, co w takim parlamencie możliwe jest do uchwalenia. My będziemy krytykować, apelować i protestować, a wy róbcie swoje, bo po to zostaliście wybrani.

/ źródło-www.parafiajasienica.waw.pl /