O autorze
Ksiądz Wojciech Lemański (1960) - proboszcz parafii Narodzenia Pańskiego w Jasienicy. Za swoją działalność na rzecz poprawy stosunków polsko-żydowskich odznaczony medalem przyznawanym przez Stowarzyszenie Żydów Kombatantów i Poszkodowanych w II Wojnie Światowej i przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Dowódca


W parku wolności przy Muzeum Powstania Warszawskiego, na placu Krasińskich przed pomnikiem Powstańców i na warszawskich Powązkach, pośród tysięcy warszawiaków, gości, polityków i dziennikarzy, wobec topniejącego z miesiąca na miesiąc grona uczestników i świadków Powstania Warszawskiego stanął generał Ścibor - Rylski. Dziś prezes Związku Powstańców Warszawskich. Wtedy, przed 69 laty, żołnierz walczącej Warszawy. Jeden spośród nas. Badacze, historycy, lustratorzy przewracają co jakiś czas czarne i białe stronice jego życiorysu. Podzielone, jak wszystko co nasze, środowiska kombatanckie, mówią o nim z szacunkiem lub z sarkazmem.

Gdy stanął na chwiejnych nogach podtrzymywany przez innych, zebrani zamilkli. Mówił zmęczonym, ale pewnym i wyrazistym głosem. Mówił słowa nie pozbawione emocji, ale pełne treści i żołnierskiej pewności. Mówił ciepło i łamiącym się głosem, zwracając się do powstańców. Mówił jak dowódca do wszystkich zgromadzonych. Jego wystąpienie na placu Krasińskich zgasiło oklaski i próby skandowania przy wchodzeniu na plac wyraźne spóźnionego prezesa PIS. Słowa generała zgasiły rozniecany co roku na Powązkach ogień pogardy i nienawiści. Wspominał o podzielonych, skłóconych, oskarżających się nawzajem i zwalczających Polakach, którzy wtedy, przed 69 laty, stanęli ramię w ramię do walki ze wspólnym wrogiem pod wspólnym dowództwem. Stanęli, by ponieść militarną klęskę. Stanęli razem, by pokazać innym i samym sobie, że jest coś, co łączy nas ponad podziałami.

We wszystkich tych miejscach, gdzie wspominamy wydarzenia sprzed 69 lat, uśmiechali się do siebie, wspierali się nawzajem, salutowali i płakali uczestnicy Powstania Warszawskiego. Mówili do siebie – coraz nas mniej z każdym rokiem. Kto za rok będzie dowódcą rocznicowych obchodów? Wszyscy życzymy generałowi zdrowia i sił. Potrzebny jest nam dowódca, którego posłuchają w ciszy wszyscy. Nawet ci, którzy zazwyczaj nikogo nie zwykli słuchać.


/ źródło-www.ksiadzlemanski.waw.pl /
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
WYWIAD 0 0Aktor, któremu na bank się udało. Lech Dyblik o tym, jak odbić się od dna i... ganiać Johna Malkovicha
0 0Smutni 30- i 40-letni. Wyniki światowych badań dają do myślenia
POLECAMY 0 0"Cały dom robi we wiadra". Sławojki i wychodki w środku polskiego miasta