Jutro zbierze się V Kongres Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Poniżej prezentuję mój list do członków i sympatyków Sojuszu.

REKLAMA
Szanowne Koleżanki, Szanowni Koledzy,
Po wyborach parlamentarnych w 2010 roku Sojusz Lewicy Demokratycznej znalazł się w najtrudniejszej sytuacji w historii. Publicyści, komentatorzy i wyborcy zadawali sobie pytanie „Czy SLD przetrwa?” Wielu spośród tego grona z przekonaniem udzielało odpowiedzi negatywnej. W ciągu ostatnich kilku miesięcy dzięki ciężkiej pracy nas wszystkich udało się nam doprowadzić do dezaktualizacji tego pytania. Trwanie SLD jako siły parlamentarnej nie stoi pod znakiem zapytania. SLD nie zniknie. Naszym celem jednak nie powinno być trwanie. Naszym celem musi być walka o udział w rządzeniu Polską i zmienianiu jej zgodnie z naszym programem.
Czas przed Kongresem do dobry moment na przeprowadzenie dyskusji o przyszłości Sojuszu. Wybory bezpośrednie na funkcję Przewodniczącego SLD zostały już zakończone. Czeka nas jeszcze wybór Wiceprzewodniczących, Zarządu Krajowego oraz Sekretarza Generalnego. To odpowiednia chwila, aby zastanowić się nad charakterem funkcji Wiceprzewodniczących. Uważam, że funkcja ta nie powinna mieć charakteru czysto politycznego – być pochodną pozycji danego polityka w terenie, ale powinna ona zapewniać naszej partii merytoryczną wartość dodaną. Innymi słowy, proponuję, ażeby każdemu Wiceprzewodniczącemu przypisano pewien merytoryczny zakres spraw, za które będzie odpowiadał. Wówczas mielibyśmy Wiceprzewodniczącego ds. Gospodarczych, ds. Świeckości Państwa, ds. Europejskich, ds. Zagranicznych, ds. Młodzieży, ds. Edukacji itp. Nad konkretnym podziałem obszarów polityki państwa i obszarów naszego programu możemy dyskutować. Ważne jest jednak, ażeby Wiceprzewodniczący SLD byli ekspertami i liderami opinii w ważnych społecznie tematach. Poprawi to sprawność funkcjonowania naszej partii i ułatwi dotarcie z naszymi propozycjami do wyborców.
Sojusz musi wrócić do pierwotnego znacznie naszej nazwy. Musimy być otwarci na inne lewicowe środowiska, organizacje pozarządowe, ruchy społeczne i związki zawodowe. Musimy być jednocześnie otwarci na siebie nawzajem. Najwyższy czas skończyć z rozumieniem polityki, jako sztuki ogrania lokalnego rywala do funkcji przewodniczącego Rady Powiatu. Takie pojmowanie polityki nas niszczyło. Odcinało od problemów wyborców, zamykało we własnym gronie, w którym zresztą często nie czuliśmy się najlepiej. Skończmy z tym. Obniżmy poziom wzajemnych negatywnych emocji. Stare hasło mówi, że nie ma wroga na lewicy. A już na pewno nie ma wewnątrz SLD. Spierajmy się, ale o program! Na tym polu najostrzejsza nawet dyskusja będzie wzmacniać naszą partię. Przez najbliższe cztery lata nie będzie żadnych wyborów partyjnych. Przez najbliższe dwa lata nie będzie wyborów powszechnych. Wykorzystajmy ten czas na zaprezentowanie Polakom poważnej oferty programowej, będącej realną alternatywą polityczną dla Platformy Obywatelskiej. Wykorzystajmy ten czas również na odbudowę relacji wewnątrz partii. W SLD jest miejsce dla młodych i starych. Nie ma miejsca na sztuczne podziały i jątrzenie. Zbudujmy partię, w której po prostu będziemy czuć się dobrze. Tylko taka partia będzie w stanie przyciągać nowych ludzi. Nie tylko wyborców, ale i nowych członków.
Pozycja europejskiej lewicy rośnie. Coraz mniej osób ma wątpliwości, że osoby o najwyższych dochodach powinny płacić najwyższe podatki. Coraz więcej osób w dobie kryzysu gwaranta swojego bezpieczeństwa dostrzega w państwie, które zapewnia obywatelom wysokiej jakości usługi publiczne: edukację, opiekę zdrowotną, transport, dostęp do kultury. Coraz więcej osób – również ekonomistów – widzi konieczność opodatkowania transakcji finansowych, co ukróci spekulację i tzw. casino capitalism. Coraz powszechniejszy jest sprzeciw wobec przerzucaniu kosztów wychodzenia z kryzysu na pracowników. Umowy śmieciowe weszły już do codziennego języka wszystkich Europejczyków i w każdym z państw budzą podobne oburzenie.
Wszystkie te zjawiska społeczne przychodzą także do Polski. Nastroje społeczne także w naszym kraju wychylają się w lewo. Pytanie, czy będziemy przygotowani merytorycznie i organizacyjnie, aby stanąć na czele owego przebudzenia? Na pewno czeka nas ciężka praca. Na pewno mamy odpowiedni potencjał. I na pewno wszystko zależy od nas samych.
Musimy być odważni. Nie możemy bać się eksperymentów i radykalnych propozycji. W czasach kryzysu pomysły uchodzące do niedawna za niemożliwe do zrealizowania dzisiaj są oczywistościami. Najwyższy czas odrzucić stare gospodarcze i polityczne dogmaty. Przeterminowały się już dawno. Wychodzącą z tych założeń koncepcję programową zaproponowałem niedawno roku w tekście zatytułowanym „Reset państwa”. Zawiera on propozycję odważnych zmian w polityce podatkowej i społecznej – z jednej – oraz w ustroju państwa – z drugiej strony. Czy nie nadszedł czas na likwidację powiatów i przekazanie większości ich kompetencji do gmin? Czy nie najwyższy już czas aby rozstrzygnąć spór o to kto rządzi? Prezydent czy premier? Czy nie najwyższa pora wprowadzić w Polsce sprawiedliwy system podatkowy, w którym osoby o najwyższych dochodach płacą wyższe podatki? Nadchodzi moment odważnych dyskusji i odważnych decyzji.
Spotkajmy się 28 kwietnia na Kongresie Sojuszu Lewicy Demokratycznej i porozmawiajmy o stojących przed nami wyzwaniach. Spotkajmy się 1 maja na pochodzie i pokażmy, że jesteśmy w stanie stawić im czoła.

Z socjaldemokratycznym pozdrowieniem

Wojciech Olejniczak