Ratyfikacja konwencji Rady Europy o zapobieganiu przemocy wobec kobiet odwleka się w czasie. Rząd umył wczoraj ręce, a premier zamówił kolejne ekspertyzy. Niektórzy mówią, że to triumf konserwatystów, dla mnie to triumf obsesji kilku ministrów.

REKLAMA
Przemoc domowa i przemoc wobec kobiet w Europie są nadal zjawiskami powszechnymi. Rada Europy szacuje, że około 25% kobiet doświadczyło przemocy fizycznej, a 10% doznało przemocy seksualnej z użyciem siły. Polska nie jest w tej kwestii bynajmniej „zieloną wyspą”.
Minister Gowin nazwał konwencję „wyrazem ideologii feministycznej”. Jego rzeczniczka myśl tę rozwinęła: „Zastrzeżeniem związanym z tym aktem prawa międzynarodowego jest definicja społeczna płci i związane z nią obowiązki promocji postaw społecznych. W tym zakresie konwencja wykracza poza konstytucyjny system uwarunkowań aksjologicznych''
Swego czasu głośna była kampania społeczna przeciwko przemocy w rodzinie pod hasłem „bo zupa była za słona”. Czy teraz przyjdzie czas na kampanię „bo wykraczała poza konstytucyjny system uwarunkowań aksjologicznych”?
Za tę kampanię odpowiada nie tylko Gowin. Ale cały rząd z Donaldem Tuskiem na czele.