Kryzys gospodarczy trwa już cztery lata. Jednym z pierwszych wniosków, jaki wyciągnięto już przed czterema laty, była potrzeba regulacji rynków finansowych. Przez cztery lata niewiele zrobiono jednak w tej kwestii. Pomysł – wcześniej kojarzony raczej z alterglobalistami – poparła nawet Komisja Europejska. Rządy poszczególnych państw członkowskich nie mogły się jednak ze sobą dogadać w tej sprawie.
REKLAMA
Dlatego Parlament Europejski postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Socjalistom i Demokratom udało się wczoraj stworzyć ponadpartyjną większość w Parlamencie Europejskim dla wprowadzenia podatku od transakcji finansowych w Europie. Podatek przyniesie dodatkowe przychody w wysokości blisko 100 mld euro rocznie.
Parlament Europejski chce, aby akcje i obligacje były od 2014 roku opodatkowane według minimalnej stawki 0,1 proc., a instrumenty pochodne - 0,01%. Uzyskane w ten sposób środki mogą zostać wykorzystane na tworzenie nowych miejsc pracy, inwestycje w infrastrukturę.
Europejska lewica od miesięcy nawołuje do zmiany polityki antykryzysowej. Cięcia i oszczędności nie działają. Dlatego proponujemy politykę skupioną na inwestycjach i tworzeniu miejsc pracy. Wtedy pada pytanie, skąd weźmiecie na to pieniądze? Wczoraj udzieliliśmy na to pytanie realistycznej odpowiedzi. Od instytucji finansowych, które kryzys wywołały.
Nowy podatek będzie ciosem w politykę wystawiania rachunku za kryzys obywatelom, którzy tego kryzysu nie wywołali. Nareszcie sektor finansowy zapłaci część kosztów, związanych z kryzysem, który wywołał. Na tym polega elementarna sprawiedliwość.
Co jeszcze ważniejsze wprowadzenie nowego podatku zmniejszy niebezpieczeństwo wybuchu kolejnego kryzysu.
Komisja Europejska i Parlament Europejski poparły podatek od transakcji finansowych. Teraz wszystko w rękach rządów!
