Dziś podczas sesji plenarnej w Strasburgu Wysoka Przedstawiciel Unii ds. Spraw Zagranicznych i Polityki Bezpieczeństwa Catherine Ashton przedstawiła oświadczenie w sprawie negocjacji ONZ-owskiego Traktatu o Handlu Bronią. Dobiegające końca rozmowy mają doprowadzić do podpisania umowy podczas konferencji w Nowym Jorku już za miesiąc.

REKLAMA
Unia Europejska jako organizacja nie bierze wprawdzie udziału w negocjacjach, ale pozostaje żywo zainteresowana tematyką handlu bronią. Po pierwsze dlatego, że jej członkowie: Niemcy, Francja i Wielka Brytania, stale utrzymują się na listach czołowych sprzedawców broni. Po drugie zaś, rosnący w ostatnich latach trend w branży (eksport był szacowany w 2010 roku na 18,8 mld EUR) przekłada się coraz bardziej niepokojąco na występowanie lokalnych konfliktów, akty terroryzmu oraz korupcję. Skutkiem są powszechne naruszenia prawa humanitarnego, szczególnie w krajach trzeciego świata.
Na naszych oczach po raz pierwszy powstaje umowa międzynarodowa mająca na celu uregulować handel bronią lekką, czyli tą najszerzej dostępną na terytoriach objętych różnymi formami przemocy zbrojnej. Traktat ma za zadanie ustanowić szereg kryteriów humanitarnych i z dziedziny bezpieczeństwa, które mają zostać spełnione przed dokonaniem transferu uzbrojenia. Istnieje jednakże znaczne ryzyko, że jego końcowa siła będzie niska, ze względu na konieczność jednomyślności sygnatariuszy czy sprzeciw kluczowych aktorów w wielu zasadniczych kwestiach (USA w przypadku nieograniczonego transferu broni "prywatnej" i "myśliwskiej" czy Pakistanu, Egiptu i Arabii Saudyjskiej, broniących suwerennego prawa do zakupu uzbrojenia dla samoobrony).
Ważne jest, by zarówno Parlament Europejski, jak i europejscy negocjatorzy traktatu wykazali się teraz odpowiedzialnością i nie przekładali interesu wielkich producentów uzbrojenia ponad los ludzi w krajach rozwijających się, którzy padają ofiarami przemocy napędzanej przez możliwości, jakie daje nieograniczony dostęp do broni.