Ostatnio temat polskiej piłki nożnej został zdominowany przez falę krytyki Macieja Rybusa i Marcina Komorowskiego. Cieszyłbym się, gdyby była to krytyka konstruktywna, dotycząca formy naszych piłkarzy, umiejętności i ich przygotowań do EURO 2012. Ale ta krytyka skupia się na dwóch młodych piłkarzach, którzy są być może szansą naszej Reprezentacji.

REKLAMA
„Reprezentanci grają dla czeczeńskiego reżimu”, „Grają w klubie człowieka, o którym mówi się, że jest zbrodniarzem”, „Zagrają w mieście milicjantów z kałachami”, to tylko niektóre tytuły artykułów prasowych, które się ostatnio pojawiły. Mowa w nich o Ramzanie Kadyrowie, prezydencie Czeczenii i prezesie klubu, w którym będą grali Polacy.
Dziś futbol wygląda tak, że jest zdominowany przez właścicieli i pieniądze. Zawodnicy nie ukrywają, że odeszli do innego klubu, ponieważ dostali lepsze warunki finansowe.
Gdyby odeszli do AC Milan Berlusconiego, czy do Chelsea Londyn, której właścicielem jest Roman Abramovich, to by się ich pytało o „Bunga bunga” byłego premiera Włoch lub o źródło pochodzenia majątku Abramovicha?
Sport to sport, a właściciel to właściciel. A taka fala krytyki z pewnością nie wpłynie dobrze na poziom tych dwóch, świetnie zapowiadających się piłkarzy.