„Polacy nic się nie stało” – głosi popularne hasło. Mam wrażenie, że wciela je w życie warszawska Platforma po katastrofie budowlanej na budowie drugiej linii metra.
REKLAMA
„Polacy nic się nie stało” – głosi popularne hasło. Mam wrażenie, że wciela je w życie warszawska Platforma po katastrofie budowlanej na budowie drugiej linii metra.
Z każdym dniem korki są w Warszawie coraz większe. I będzie tylko gorzej, kończy się bowiem sezon urlopowy. Czas płynie a nasza wiedza o przyczynach katastrofy i planie wyjścia z kryzysu się nie zwiększa. Pani prezydent ograniczyła się do jednej konferencji. Nadal nie znamy nowego harmonogramu budowy metra? Kiedy tunel na Wisłostradzie będzie znowu przejezdny? Kiedy warszawiacy przejadą się drugą linią Metra? Chociaż w przybliżeniu…
Na te odpowiedzi próżno czekają warszawiacy. Niecierpliwią się. Gorzej jak zaczną niecierpliwić się urzędnicy w Brukseli, wszak na drugą linię Metra idzie też dotacja z Unii.
Ekipa pani prezydent starała się tylko zepchnąć odpowiedzialność na poprzedników. A to winny Piskorski, bo wybudował tunel. A to Marcinkiewicz, bo przeniósł lokalizację stacji „Powiśle”. Tunel jest faktem, którego istnienie należało uwzględnić tak samo jak nurt Wisły. A lokalizacja? Okazało się, że ostateczną decyzję podjął nie Marcinkiewicz, ale Gronkiewicz-Waltz. Operacja „spychanie odpowiedzialności” się nie powiodła.
Platforma miała kiedyś hasło „Pełna Odpowiedzialność”. Czas wprowadzić ją w życie. Nie chować się przed mieszkańcami. I przede wszystkim powiedzieć warszawiakom, jaka komunikacyjna przyszłość ich czeka!
Można odnieść wrażenie, że woda zatopiła nie tylko stację „Powiśle”, ale również panią prezydent.
