Szykuje się bunt w Kościele przeciwko polsko-rosyjskiemu pojednaniu. Część księży nie ma ochoty odczytać w ambon tekstu deklaracji opracowanej przez polski Episkopat i rosyjską Cerkiew. Można odnieść wrażenie, że ci duchowni minęli się z powołaniem. Nie dlatego, że są nieposłuszni wobec swoich zwierzchników. Dlatego, że zapominają, iż chrześcijaństwo jest religią miłości i przebaczenia.

REKLAMA
Wielu polskich księży niestety sprawia wrażenie, że bliższa jest im religia zemsty i nienawiści. Tym samym bliżej im do roli politycznych funkcjonariuszy jednego z obozów, niż do duchownych.
Tekst apelu o pojednanie budzi wiele zastrzeżeń. Jego druga część stanowi swego rodzaju święte przymierze przeciwko nowoczesności. Dla mnie jest to część po prostu niepotrzebna, obniżająca siłę głównego przesłania.
Z drugiej jednak strony rusofobia jest gigantycznym problemem polskiego życia publicznego. Zwalczanie jej jest wartością samą w sobie. Dla wielu osób żywiących uprzedzenia wobec Rosjan większym autorytetem niż Donald Tusk, Bronisław Komorowski, czy Adam Daniel Rotfeld jest abp Józef Michalik. Dlatego apel o pojednanie płynący właśnie z tego miejsca jest bezcenny.