Jose Manuel Barroso wypowiedział ważne słowa. Gdyby padły trzy lata temu to dzisiaj Europa znajdowała by się w innym miejscu. Kryzys nie byłby tak niszczycielski, a wielu ludzi nie dotknęłaby plaga bezrobocia. Niestety – jak się okazuje – nie tylko Polak jest mądry po szkodzie.

REKLAMA
Europa znalazła się w historycznym momencie. Albo pójdziemy do przodu, albo do tyłu. Trzeciej opcji nie ma. Cieszę się, że przewodniczący Barroso postanowił stanąć na czele marszu, który będzie prowadził do wzmocnienia Unii, a nie do jej rozpadu.
Cieszę się, że do tego pochodu przyłączają się liderzy dwóch największy grup w Parlamencie Europejskim: chadeków i socjalistów. SLD również idzie w tym pochodzie. Tak, jesteśmy za europejską federacją! Pytanie brzmi, jakie będzie stanowisko PO i PiS. Do tej pory te partie wysyłały niejednoznaczne sygnały?
Co zrobią europejscy liderzy? O prezydenta Hollande’a jestem spokojny. O Donalda Tuska nie do końca. Nasza polityka europejska – np. w odniesieniu do unii bankowej – jest chwiejna. Jak zachowa się kanclerz Merkel? Czy stanie na wysokości zadania? Czy odejdzie od – jak trafnie powiedział prof. Jan Zielonka – Ryanair Policy, czyli przekonania, że można polecieć daleko za małe pieniądze.
W polityce ten model się nie sprawdza. Oszczędności polegające na cięciu inwestycji zawsze dopadną Europę rykoszetem. Dlatego bardzo ważne jest, że Barroso bronił ambitnego i korzystnego dla Polski budżetu. Kryzysu nie pokona się samymi cięciami.
Na duży proinwestycyjny budżet trzeba wziąć pieniądze. Cieszę się, że przewodniczący Barroso jasno opowiedział się za wprowadzeniem podatku od transakcji finansowych. Starą propozycją socjalistów, która może przynieść nam 100 mld euro rocznie.
Dla Polski niezwykle ważne są słowa mówiące o tym, że jest tylko jedna Unia Europejska. Nie ma „wewnętrznej Unii” w postaci strefy Euro. Unia potrzebuje natomiast więcej demokracji.
Barroso zaproponował, aby przed wyborami do Parlamentu Europejskiego w 2014 roku każda europejska partia wskazała kandydata na przewodniczącego Komisji Europejskiej. Socjaliści nie będą mieli z tym problemu. Jestem przekonany, że za dwa lata lewica odsunie chadeków z Barroso na czele od władzy w Brukseli. Jeśli jednak Barroso wykaże się determinacją z realizowaniu zakreślonego dzisiaj programu, to zapisze się dobrze w historii Unii Europejskiej.