Minister finansów Jacek Rostowski stwierdził, że Polski unia bankowa nie interesuje. Ciekawe czy jest to również stanowisko Donalda Tuska. Jeśli tak to Polska może popełnić historyczny błąd.

REKLAMA
W Unii tematem numer jeden jest ratowanie strefy Euro. Upadek strefy Euro może mieć niewyobrażalnie destrukcyjne konsekwencje. Aby ratować Euro konieczne jest podjęcie serii działań w gronie państw, których walutą jest Euro.
Polska pozostając poza strefą stoi przed strategicznym wyborem. Czy odwrócić się wobec tego procesu plecami, czy brać w nim udział. Jesteśmy poza salonem, jednak drzwi są do niego cały czas otwarte. Aby nie zatrzasnęły się nam przed nosem musimy wsadzić nogę w drzwi.
Dobrze rozumie to były minister ds. europejskich Mikołaj Dowgielewicz. W wywiadzie dla „Wprost” stawia sprawę następująco:
Dlatego trzeba chwytać każdą okazję, żeby zasiadać przy stole z krajami strefy euro. Powstaje unia bankowa - wspólny nadzór nad bankami strefy euro. Polska może do niego przystąpić, ale nie musi. Sądzę, że powinna wejść, jeśli polskie postulaty dotyczące nadzoru finansowego zostaną spełnione. Na razie wśród polskich polityków dominuje niechęć, bo wejście do tej unii nakłada na Polskę obowiązki, a nie daje prawa udziału w podejmowaniu decyzji.
Jeśli dziś powiemy, że nas unia bankowa nie interesuje, to będzie jak oddanie meczu walkowerem. Trzeba uczestniczyć w takich strukturach i walczyć o honorowanie zasady: tyle obowiązków, co praw. Mocniejsza integracja będzie się koncentrować wokół strefy euro - czy nam się to podoba, czy nie. Jeśli nie chcemy, żeby pociąg nam nie odjechał, to musimy go pilnować. No i bardzo mocno trzeba się angażować w dyskusję na temat przyszłego kształtu politycznego UE.

W pełni zgadzam się w tej kwestii z ministrem Dowgielewiczem. I ubolewam, że jest on były ministrem. A Rostowski ministrem obecnym. Ten bowiem oddaje polską rację stanu walkowerem.