Donald Tusk ma zaproponować jutro ozusowanie umów śmieciowych. Umowy cywilnoprawne to plaga na polskim rynku pracy, dlatego cieszę się, że rząd zajął się tym tematem. Niestety to tylko mały kroczek w stronę ucywilizowania polskiego rynku pracy.
REKLAMA
Owszem, osoby zatrudnione na umowy śmieciowe po ich ozusowaniu miałyby zapewnione elementarne bezpieczeństwo emerytalne. Nadal pozbawione byłyby jednak prawa do urlopu. Nadal nie mogłyby pójść na chorobowe. Nadal mogłyby zostać pozbawieni pracy z dnia na dzień.
Tusk – jeśli medialne doniesienia są prawdziwe – dostrzega problem, ale szuka połowicznego rozwiązania. Warto cywilizować umowy śmieciowe. Ale znacznie bardziej pożądane jest ograniczenie ich liczby. I promowanie umów o pracę, które zapewniają pracownikom prawa właściwe dla cywilizowanego świata.
W Danii praktycznie każda osoba zatrudniana po raz pierwszy dostaje umowę o pracę na czas nieokreślony. Niewiele gorsze statystyki notują Estonia i Łotwa, czyli kraje liberalne gospodarczo.
W Polsce – jak zauważyli nawet rządowi eksperci w raporcie „Młodzi 2011” – istnieje problem „dualnego rynku pracy”. Jeden segment to pracownicy zatrudnieni na umowę o pracę. Drugi to osoby na umowach śmieciowych, które żyją w niepewnej sytuacji, zagrożeniu bezrobociem i słabymi perspektywami awansu zawodowego. Ten podział trzeba zlikwidować, a nie utrwalać.
