Donald Tusk nie porwał nawet własnej partii. Oklaski z ław PO były bardziej kurtuazyjne, niż żywiołowe. Premier walczy o polityczne życie. Kupił czas, ale widać, że jest na równi pochyłej.

REKLAMA
Zanim się z niej stoczy może zrealizować parę pożytecznych pomysłów. Szczególnie pożądane wydaje się wydłużenie urlopów macierzyńskich. To ważna deklaracja.
Zabrakło konkretów w kwestii ozusowania umów śmieciowych. Widać klub Platformy stanął okoniem. Reakcja posłów PO na sali obrad była znamienna. Dlatego premier w tej sprawie ograniczył się do pogadanki.
W wystąpieniu było trochę nowomowy typu „standaryzacja usług policyjnych”. Zabrakło jednocześnie odniesień do tego czym żyją Polacy. Chociażby do dramatycznej sytuacji w Centrum Zdrowia Dziecka, czy zjawiska masowego zamykania szkół.
Premier nie podniósł kwestii sprawiedliwego rozłożenia kosztów kryzysu. SLD zaproponował powrót do skali podatkowej z 40-procentową stawką PIT dla osób o najwyższych dochodach. Pozwoliłoby to w dłuższej perspektywie na cofnięcie podwyżki VAT, która najbardziej uderza Polaków po kieszeniach.
Cóż, są pewne granice, których Tusk nie przekroczy…