Wszystko załatwione. Kaczyński dogadał się z Cameronem. Tusk nie musi lecieć na szczyt do Brukseli. Prezes oszczędził mu zarwanej nocy, hektolitrów wypitej kawy, przepoconych koszul i zszarganych nerwów.
REKLAMA
Wysyłanie do Brukseli Kaczyńskiego nie jest jednak szczęśliwym pomysłem. Od razu przypominają mi się negocjacje ws. reformy rynku cukru toczone za rządów PiS. Przedstawiciel polskiego rządu się obraził – strzelił focha i wyszedł z negocjacji. A branża cukrowa do dzisiaj ponosi tego konsekwencje.
Jeśli Kaczyński popiera Camerona, to znaczy, że popiera cięcie budżetu o 200 mld euro. Jest oczywiste, że główną ofiarą cięć w polityce spójności i Wspólnej Polityce Rolnej będzie Polska. Nie ma możliwości, aby na wniosek Camerona do tekstu porozumienia dodać gwiazdkę z adnotacją, że cięcia nie dotyczą Polski… Dlatego lansowanie Camerona na wielkiego przyjaciela Polski zakrawa o kpinę.
Od rana słyszymy wypowiedzi Adama Hofmana, który wygaduje bzdury na temat negocjacji. Do tej pory był rzecznikiem PiS-u i Jarosława Kaczyńskiego. Teraz jest także rzecznikiem Camerona i cięcia budżetu UE.
P.S. Tytuł proszę traktować jako ironiczną trawestację języka propagandy PiS-u.
