Donald Tusk lubi kreować Polskę na europejskiego prymusa. Rzeczywistość nie jest tak różowa. Polska znajduje się w czołówce krajów, które wprowadzanie europejskiego prawa zwyczajnie olewają.

REKLAMA
W zeszłym roku nie było miesiąca, w którym Komisja Europejska nie złożyłaby pozwu przeciwko Polsce. I były to pozwy zazwyczaj skuteczne Trybunał Sprawiedliwości UE nie miał dla Polski litości. I tak za każdy dzień zwłoki we wprowadzeniu dyrektywy o usługach audiowizualnych płacimy 112 tysięcy euro! Dyrektywa gazowa to 89 tys. euro. Też dziennie. Podobna stawka jest za dyrektywę energetyczną. To gigantyczne pieniądze, które przeciekają nam między palcami.
Gdyby rząd Leszka Millera z taką dezynwolturą podchodził do implementacji europejskiego prawa, to nikt nigdy do Unii by nas nie przyjął. Zamknięto by nam drzwi przed nosem jako niewiarygodnym partnerom.
Teraz przed Polską batalia o pozostanie częścią europejskiego rdzenia, czyli o wejście do strefy Euro. Jeśli chcemy to uczynić na korzystnych dla nas warunkach to opinia europejskiego lesera na pewno nam nie pomoże.