David Cameron zelektryzował Europę oficjalnie zapowiadając referendum ws. wystąpienia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Będę gorąco apelował do Brytyjczyków, aby powiedzieli „tak” dla Unii Europejskiej. Decyzja Camerona jednak cieszy. Sytuacja Brytyjczykami w Brukseli powoli robiła się nieznośna.
REKLAMA
Powtarzające się od lat brytyjskie hamletyzowanie i szantażowanie partnerów na szczytach europejskich jest już nużące. Uderzanie torebką w stół przez Margaret Thatcher w latach 80. było nietuzinkowe, dzisiaj brytyjskie fochy nikogo już nie emocjonują, raczej irytują.
Nie może być mowy o ustępstwach wobec Brytyjczyków. To szantaż. A szantażystami się nie negocjuje. Nie do zaakceptowania jest członkostwo w Unii a la carte, które marzy się Cameronowi. Nie może być zgody na korzystanie z dobrodziejstw wspólnego rynku przy jednoczesnym nieuczestniczeniu w wymiarze solidarnościowym wspólnoty, czyli chociażby w polityce spójności.
Mam nadzieję, że Brytyjczycy powiedzą w 2015 roku, że nadal chcą być we wspólnej Europie. I że podziękują jednocześnie Cameronowi, który słynie przede wszystkim z likwidowania miejsc pracy w sektorze publicznym.
Swoją drogą ciekawe, czy rok wcześniej Szkoci nie powiedzą „do widzenia” brytyjskiej królowej…
