Premier Tusk pojechał do Brukseli z prostym zamiarem: przywieźć 300 mld zł w ramach polityki spójności. Przywiózł i chwała mu za to. Niestety osiągnął ten cel kosztem polskich rolników. Tusk wygrał. PSL w Brukseli przegrał z kretesem.

REKLAMA
Spadek jest szczególnie widoczny w drugim filarze Wspólnej Polityki Rolnej. Te pieniądze idą na modernizacje gospodarstw, przetwórstwa, poprawę jakości życia na wsi. To najbardziej społecznie pożyteczna część Wspólnej Polityki Rolnej.
W latach 2007-2013 na drugi filar dostaliśmy 13,4 mld euro. W nowej perspektywie budżetowej będzie to tylko 11,6 mld euro. Polscy rolnicy dostaną co najmniej 7,5 mld zł mniej na rozwój swoich gospodarstw.
Owszem dostaniemy więcej na dopłaty, ale tej różnicy nie odczują zbytnio rolnicy. W obecnej perspektywie do dopłat dokładaliśmy z budżetu krajowego. W nowej wszystkie środki otrzymamy z Brukseli. Stąd ta różnica. Rolnicy nie poczują w kieszeniach tych pieniędzy.
Skutki brukselskiej porażki na polu rolnictwa poczuje też całe społeczeństwo. Pod nóż poszedł Europejski Program Pomocy Żywnościowej, w Polsce znany przede wszystkim dzięki bankom żywności. Polska jest jego największym w Europie beneficjentem.
Premier Tusk dotrzymał obietnicę, którą złożył swoim wyborcom. PSL obietnic złożonych polskim rolnikom nie dotrzymał. Minister Kalemba podczas brukselskich negocjacji był jak dziecko we mgle. Po prostu zawiódł polskich rolników.