Z radością przyjąłem informację, że jednym z blogerów na portalu na natemat.pl będzie minister finansów Jacek Rostowski. To dobre miejsce do prowadzenia dyskusji, czy raczej merytorycznego sporu. Szanuję dokonania ministra Rostowskiego w zakresie porządkowania finansów publicznych. Podczas debat sejmowych w wielu kluczowych punktach się nie zgadzaliśmy. Jestem ciekaw, jak do tych sporów odnosi się po latach.

REKLAMA
Po pierwsze różnił nas stosunek do skali podatkowej. Minister Rostowski nie ukrywał, że jest zwolennikiem podatku liniowego. Nie wprowadził go, bo wyręczył go Jarosław Kaczyński z Zytą Gilowską. Największa polska liberałka u władzy, pomijając Leszka Balcerowicza, pod płaszczykiem „Polski solidarnej” wprowadziła podatek quasiliniowy. Ja opowiadałem się wówczas za przywróceniem 40-procentowej stawki PIT, dla dochodów powyżej 85 tys. złotych rocznie. Dzisiaj Europa odwraca się od podatku liniowego w stronę podatków progresywnych. Zastąpienie podatku liniowego, podatkiem progresywnym zapowiedział przyszły słowacki rząd. Nie zdziwiłbym się również, gdyby również premier Donald Tusk zdecydował się na zamianę obecnego podatku quasiliniowego na podatek progresywny.
Drugi spór dotyczył składek, a w szczególności składki rentowej. Tutaj sprawa jest prostsza. Rząd zdecydował się po prostu tę składkę podnieść.
Trzecią kwestią była podwyżka VAT. Stałem na stanowisku, że podwyżka VAT-u najbardziej uderzy w średnio i gorzej sytuowanych. W przeciwieństwie do wprowadzenia 40-procentowej stawki PIT, która obciążyłaby osoby od wyższych dochodach. Ponadto argumentowałem, że podwyżka VAT-u będzie skutkować wzrostem inflacji. I rzeczywiście inflacja uderzyła Polaków po kieszeniach.
Ponadto nigdy nie ukrywałem, że nie jestem zwolennikiem państwa minimum. Uważam, że państwo powinno przede wszystkim finansować z budżetu wysokiej jakości usługi publiczne, przede wszystkim związane z edukacją i ochroną zdrowia. Każdy, kto śledził mój blog na Onecie, wie że od wielu lat upominałem się o wprowadzenie finansowania przedszkoli z budżetu państwa. Z wielką radością przyjmuję, że rząd również skłonił się ku temu rozwiązaniu. Można napisać, lepiej późno niż wcale. Ale ja się z tego powodu rzeczywiście cieszę. Finansowanie przedszkoli z budżetu państwa to sprawa o znaczeniu wręcz cywilizacyjnym.
Kończąc, chciałbym wyrazić nadzieję, że prace nad reformą emerytalną, będą również okazją do podjęcia prac nad zmianami w KRUS. Rolnicy dostają dziś bardzo biedne emerytury. Czas, aby poważnie porozmawiać również na ten temat.