Stefan Niesiołowski w swojej długiej politycznej karierze wygadywał różne rzeczy. Zaczynał jako prawicowy ultras, kończy jak młot na Kaczyńskich. Sugerując, że w Polsce nie ma problemu głodnych dzieci przekroczył niewidzialną granicę przyzwoitości. Uderzył nie w politycznych przeciwników, którzy dobrze wiedzą jak odpowiedzieć, lecz osoby bezbronne pozbawione głosu w debacie publicznej.
REKLAMA
Sprawa niedożywionych dzieci jest mi bliska. Jako minister rolnictwa pracowałem nad wprowadzeniem do Polski Europejskiego Programu Pomocy Żywnościowej. Udało się. Widocznym znakiem sukcesu są prężnie działające banki żywności.
Banki odgrywają swoją rolę, ale biedy jest coraz więcej. Na tę „starą” z czasu transformacji nakłada się nowa z czasów kryzysu. Według raportu Komisji Europejskiej polskie dzieci są najbardziej zagrożone ubóstwem w UE.
To nie jest propaganda. To są smutne fakty. Polska, której nie widać z wiejskiej. Żeby ją dostrzec nawet nie trzeba wyjeżdżać z Warszawy…
