Reklama.
Jaką ideę mam na myśli? To Jednomandatowe Okręgi Wyborcze. Duda zamierza promować JOW-y na marcowym spotkaniu w Stoczni Gdańskiej. Razem z Pawłem Kukizem. Pytania czy zjawi się inny fan JOW-ów Janusz Korwin-Mikke?
JOW-y to najkrótsza droga od demokracji do oligarchii. Zwolennicy okręgów jednomandatowych chętnie powołują się na państwa Zachodnie, gdzie taka ordynacja obowiązuje. Lepiej jednak spojrzeć na wschód. Na Ukrainie część posłów wybiera się w okręgach jednomandatowych. I media wprost informują ile milionów dolarów trzeba wydać na kampanię aby taki mandat (i immunitet zdobyć). To oferta kusząca dla oligarchów. JOW-y nie będą w Polsce promować żadnych lokalnych społeczników, ale facetów, do których należy cały powiat. Jak pewien potentat z branży mięsnej przez lata sprawujący mandat senatora. Wzmocni się więc wpływ biznesu na Polską politykę. Wątpię, czy o taką zmianę polityki chodzi Piotrowi Dudzie?
Mówi się, że JOW-y uderzą w partię polityczne. Ale będzie dokładnie odwrotnie. Władza central partyjnych zostanie wzmocniona. Dzisiaj jeśli ktoś podpadnie liderowi, może za karę zostać zesłany z pierwszego na trzecie, czy piąte miejsce na liście. I może spokojnie objechać kolegów z listy w wyborach. Gdy będzie jeden mandat w okręgu sytuacja będzie zero-jedynkowa. Albo startujesz albo nie. Oczywiście zawsze można wystartować jako kandydat niezależny. Ale to wymaga wielkich nakładów finansowych. A pozycja polityczna – w razie sukcesu – posła niezrzeszonego jest praktycznie żadna.
Rozumiem osoby, którym marzy się lepsza polityka. Jednomandatowe Okręgi Wyborcze to pomysł na zastąpienie kataru cholerą. Na szczęście póki co pięcioprzymiotnikowego prawa wyborczego broni polska konstytucja. To dobra sytuacja, aby ponownie przemyśleć bezgraniczną miłość do JOW-ów.