W Polsce gościł kandydat SPD na kanclerza Peer Steinbrück. Spotkał się z Donaldem Tuskiem, Leszkiem Millerem. Miałem przyjemność wysłuchać jego wykładu na Uniwersytecie Warszawskim. Wyniosłem z niego przekonanie, że losy wyborów w Niemczech nie są przesądzone.
REKLAMA
Steinbrück zaprezentował się jako poważny, kompetentny polityk, mający własną receptę na kryzys. Przede wszystkim przeciwstawił się polityce zaciskania pasa, argumentując trafnie, że każde lekarstwo ma swoją dawkę śmiertelną.
Gorąco poparł projekt podatku od transakcji finansowych. Prezentował również propozycje mogące rozwiązać problem „banków zbyt dużych by upaść”. Widać, że niemiecka socjaldemokracja odrobiła lekcję kryzysu.
Dzisiaj trudno odpowiedzieć na pytanie, czy SPD będzie dane realizować ten program po najbliższych wyborach. Pozycja niemieckiej lewicy na pewno jednak wzrośnie. Nawet jeśli nie uda się odsunąć Angeli Merkel od władzy, to bardzo prawdopodobny jest scenariusz wielkiej koalicji.
