Premier Pawlak opuścił kancelarię premiera – czytamy na paskach telewizji informacyjnych. A komentatorzy mają mogą dywagować, czy mamy do czynienia z politycznym teatrem, czy z poważnym kryzysem koalicji rządowej. Wiele wskazuje jednak, że stoimy przed alternatywą, albo emerytury, albo wybory.

REKLAMA
PSL sypie propozycjami korekty reformy emerytalnej jak z rękawa. Trudno powiedzieć, czy są one poparte konkretnymi wyliczeniami. Łatwo natomiast wskazać grupy społeczne, które tymi propozycjami chce zawojować wicepremier Pawlak.
Najrozsądniejsza wydaje się propozycja tzw. emerytur częściowych. Chociażby, dlatego że jest uniwersalna. W myśl tej propozycji na niższą emeryturę mogłyby przejść osoby, którym zostało kilka lat do osiągnięcia wieku emerytalnego, a które nie mogą znaleźć pracy.
Pomysł z powodzeniem realizowany jest w Szwecji, gdzie emerytalny to 67 lat. Jednocześnie jednak każdy pracownik z określonym stażem pracy może przejść na emeryturę już w wieku 61 lat. Jego emerytura jest rzecz jasna niższa. Podobne intencje stały zresztą za autorami projektu popieranego przez SLD i OPZZ, umożliwiającego przejście na emeryturę po osiągnięciu określonego stażu pracy.
Najwyższy czas przestać dyskutować i wziąć się do roboty. Dobrych rozwiązań – chociażby jak te powyższe – nie trzeba daleko szukać.
Rząd musi jednak podejść do sprawy kompleksowo. Cały czas niezałatwiona pozostaje sprawa emerytur mundurowych. Do tego dochodzi KRUS. O reformie KRUS-u, ani widu, ani słychu. Powiedzmy sobie szczerze, pozostawienie KRUS-u w rękach ludowców oznacza, że rolnicy będą dostawać bardzo niskie emerytury.