Trwa awantura o most w Bydgoszczy. Padają słowa nieparlamentarne i oskarżenia o zdradę. Niektórym zarzuca się chwiejność poglądów. Ja w sprawie mostu Lecha Kaczyńskiego mam poglądy stałe.
REKLAMA
Most niejako z definicji powinien łączyć. Lech Kaczyński dzielił i nadal dzieli Polaków. Być może gdyby nie Jarosław Kaczyński i Antoni Macierewicz, emocje wokół Lecha Kaczyńskiego byłyby mniejsze. Poświęcili oni jednak pamięć o zmarłym prezydencie na ołtarzu bieżącej walki politycznej.
Decyzja z 2010 roku była podjęta pod wpływem emocji. Przypomina trochę decyzję wawelską. Dobrą praktyką jest zasada obowiązująca w Warszawie, gdzie patronem ulicy, mostu, czy innego miejsca publicznego dana osoba może zostać dopiero pięć lat po śmierci. Ten pięcioletni okres karencji pozwala na chłodną ocenę dorobku danej postaci, umożliwia uniknięcie zbędnych emocji. Sprawia, że radni nie są ofiarami moralnego szantażu ze strony mniejszych lub większych grupek.
Radni SLD w Bydgoszczy od początku nie popierali nadania mostowi imienia Lecha Kaczyńskiego. Mamy w tej sprawie czyste sumienie.
