Premier Donald Tusk skrytykował Sojusz Lewicy Demokratycznej za rekomendację dla Martina Schulza na funkcję Przewodniczącego Komisji Europejskiej. Oburzenie premiera wynika, albo ze złej woli, albo z nieznajomości Traktatu Lizbońskiego.

REKLAMA
Do tej osoba Przewodniczącego Komisji Europejskiej była ustalana w gronie europejskich przywódców. W 2014 roku Traktat Lizboński wprowadza inną, bardziej demokratyczną, procedurę.
Traktat Lizboński ustanawia bezpośrednie powiązanie między wynikami wyborów do Parlamentu Europejskiego a wyborem kandydata na urząd przewodniczącego Komisji. Rada Europejska, wysuwając kandydaturę na przewodniczącego Komisji, musi więc uwzględnić wyniki wyborów do Parlamentu. Co prawda w 2014 kandydaturę nowego Przewodniczącego Komisji Europejskiej zaproponuje Rada Europejska, ale o wyborze przesądzi faktycznie Parlament w głosowaniu większościowym a nie, tak jak dotychczas, Rada.
Zwiększenie roli Parlamentu Europejskiego przy wyborze Przewodniczącego Komisji Europejskiej powoduje, że europejskie partie polityczne przed wyborami do Parlamentu Europejskiego wskazują swoich kandydatów na przewodniczącego Komisji.
Kandydatem Partii Europejskich Socjalistów jest obecny Przewodniczący Parlamentu Europejskiego Martin Schulz. SLD jako członek PES udzielił swojego oficjalnego poparcia kandydaturze Martina Schulza.
Inne europejskie partie polityczne także wystawiają swoich kandydatów na funkcję Przewodniczącego Komisji Europejskiej. Kandydatem liberałów jest Guy Verhofstadt. Jego kandydatura uzyskała w Polsce oficjalne poparcie Stronnictwa Demokratycznego i Partii Demokratycznej.
Również Europejska Partia Ludowa (EPP), do której należy Platforma Obywatelska, wystawi swojego kandydata na Przewodniczącego Komisji Europejskiej. EPP ma obecnie duże problemy z wyłonieniem własnego kandydata. Szanse na to, że kandydatem EPP będzie Polak są zerowe.
Z jednym wyjątkiem: gdyby Donald Tusk postanowił ubiegać się o funkcję Przewodniczącego Komisji Europejskiej. Czyżby SLD pokrzyżowało osobiste plany Tuska? Warto jednak przypomnieć, że Tusk deklarował, iż do Brukseli się nie wybiera.
Oburzenie poparciem przez SLD Martina Schulza jest reakcją zdradzającą mentalną zaściankowość liderów Platformy Obywatelskiej. Deklaracje, że w samej PO jest 5 lepszych kandydatów na funkcję Przewodniczącego Komisji Europejskiej od Martina Schulza należy traktować w kategoriach żartu.
Niech lepiej premier przypomni, ile kompetentnych osób odmówiło mu ostatnio wejścia do rządu, a potem niech przechwala się jakością kadr Platformy.
Zachęcamy wszystkich polskich liderów politycznych do poważnej dyskusji o Europie. Musi się ona jednak opierać na znajomości obowiązującego prawa oraz być wolna od populistycznych emocji.
Do tego nie potrzeba okrągłego stołu. Propozycja premiera Tuska była kuriozalna i słusznie została zignorowana przez prezydenta Komorowskiego. Czy żyjemy na Ukrainie? Czy mamy w Warszawie opozycyjny majdan? Problemem jest permanentny konflikt Tuska z Kaczyńskim. Ale to ustawka między nimi. A nie konflikt strukturalny.
Jeśli premier chce zrobić okrągły stół to niech zaprosi do niego partnerów społecznych. Wczoraj wspólnie z Martinem Schulzem spotkałem się w Sosnowcu z liderami trzech polskich central związkowych: Janem Guzem z OPZZ, Piotrem Dudą z „Solidarności” i Tadeuszem Chwałką z Forum Związków Zawodowych. Przewodniczący Tusk był zatrwożony stanem dialogu społecznego w Polsce. To jest prawdziwy problem, którym warto rozmawiać. Nawet przy okrągłym stole.