Jarosław Kaczyński pielgrzymował wczoraj na grób Wincentego Witosa w Wierzchosławicach, starając się przekonać chłopów, że ruch ludowy to dzisiaj PiS. PSL nerwowo zareagował na ten akt kłusownictwa, zapewniając że godnie kontynuuje misję Witosa. Prawda jest tak, że zarówno PSL jak i PiS nie raz już zawiedli polską wieś.
REKLAMA
PiS nie był i nie jest skutecznym obrońcą interesów polskiej wsi i rolnictwa. Przykładem wspominanym do dzisiaj w Brukseli jest postawa ministra Jurgiela podczas negocjowania reformy rynku cukru. Minister Jurgiel nie zaprezentował wówczas zbyt wysokich kompetencji negocjacyjnych.
PSL również nie jest w stanie zabezpieczyć interesów polskiej wsi. Premier Tusk w zeszłorocznych negocjacjach budżetowych poświęcił Wspólną Politykę Rolną, aby tylko wynegocjować obiecane w kampanii 300 mld zł na politykę spójności. PSL zaakceptował te poczynania. W efekcie, aby rolnicy nie dostali niższych dopłat, niż w 2013 roku państwo będzie musiało de facto dokładać do dopłat z budżetu państwa.
Trudno też nie wspomnieć, że PiS nic nie zrobił ws. rehabilitacji Witosa i innych przywódców centrolewu skazanych w procesie brzeskim. SLD i PSL podejmują od lat starania na rzecz ich rehabilitacji. Dla PiS-u ten temat do tej pory nie istniał. Być może, gdy przypomnieli sobie o Witosie, dostrzegą potrzebę jego rehabilitacji.
