Jak to wszystko wytlumaczyć cudzoziemcom?
REKLAMA
Specjalny raport w “Economiście” na temat Polski dla wielu z nas stał się źródłem dumy i satysfakcji. Tym bardziej, że poprzedzony jest editorialem, w części pisma, którą wszyscy czytają, mówiącym m.in.: „Tylko jeden duży kraj odstaje or powszechnej smuty [w Unii Europejskiej]: Polska, która jest tematem naszego specjalnego raportu w tym tygodniu. Niegdyś traktowana jako kłopotliwe dziecko Europy środkowej, Polska osiągnęła wyższy wzrost gospodarczy po upadku komunizmu niż jakikolwiek inny kraj w UE. (…) Nie ma kraju w Europie, biednego czy bogatego, który nie mógłby czegoś nauczyć się od Polski”.
Ten zachwyt jest jednak oparty na słabych przesłankach, gdyż raport „Economista” jest wyjatkowo jednostronny. Nie uwzględnia on bowiem m.in. tego, że:
• Polska prowadzi wasalną politykę zagraniczną, na klęczkach, upokarzając się zarówno przed Rosją (to Prezydent Polski) jak i Niemcami (to Premier); w rezultacie, jest powszechnie lekceważona w sferze międzynarodowej;
• U władzy w Polsce jest pozbawiony prawowitości prezydent, który zdobył swoje stanowisko przez nieporozumienie, jak i premier, który pełni władzę dzięki oszustwom wyborczym;
• Obaj główni przywódcy Polski zamieszani są, w stopniu trudnym jeszcze do oszacowania ale i tak niebotycznym, w największą zbrodnię w nowożytnej Europie, a mianowicie zamordowanie (a w najlepszym przypadku – mataczenie w sprawie zamordowania) prawie setki przywódców politycznych, z wielbionym przez cały naród Prezydentem na czele;
• Opozycja polityczna jest bezwzględnie sekowana i gnębiona, a planem rządu jest jej anihilacja;
• Chrześcijańska wiara i Kosciół katolicki są obiektem dyskryminacji i prześladowania, zaś władze prowadzą politykę planowej ateizacji;
• Generalnie obecnie władze nienawidzą Polski i polskości, wstydzą się jej, czego przykładem jest np. eliminiacja nauczania historii w szkołach;
• Gospodarka jest w ruinie, stale rozkradana przez lewicowo-liberalną elitę, zaś uczciwi ludzie zmuszani do emigracji;
• Media są na pasku rządu… itp., itd.
• U władzy w Polsce jest pozbawiony prawowitości prezydent, który zdobył swoje stanowisko przez nieporozumienie, jak i premier, który pełni władzę dzięki oszustwom wyborczym;
• Obaj główni przywódcy Polski zamieszani są, w stopniu trudnym jeszcze do oszacowania ale i tak niebotycznym, w największą zbrodnię w nowożytnej Europie, a mianowicie zamordowanie (a w najlepszym przypadku – mataczenie w sprawie zamordowania) prawie setki przywódców politycznych, z wielbionym przez cały naród Prezydentem na czele;
• Opozycja polityczna jest bezwzględnie sekowana i gnębiona, a planem rządu jest jej anihilacja;
• Chrześcijańska wiara i Kosciół katolicki są obiektem dyskryminacji i prześladowania, zaś władze prowadzą politykę planowej ateizacji;
• Generalnie obecnie władze nienawidzą Polski i polskości, wstydzą się jej, czego przykładem jest np. eliminiacja nauczania historii w szkołach;
• Gospodarka jest w ruinie, stale rozkradana przez lewicowo-liberalną elitę, zaś uczciwi ludzie zmuszani do emigracji;
• Media są na pasku rządu… itp., itd.
No dobrze, już mi się znudziła ta ironia, dość parciana zresztą. Faktem jest jednak, że w Polsce istnieje jakaś grupa ludzi – może 15 procent a może dwadzieścia, którzy wyznają większość, a może wszystkie z tych tez. Istnieje też partia opozycyjna, która podpisałaby się pod wszystkimi tymi stwierdzeniami, a która dziś, ze względu na słabość i zamieszanie w obozie rządowym, wygląda na zmierzającą do wygrania następnych wyborów.
I jedyne pytanie, jakie mnie gnębi, no może tylko frasuje, brzmi: jak to wszystko wytłumaczyć cudzoziemcom, takim jak czytelnicy tygodnika „The Economist”?
Czasem staram się, ale rzadko mi się udaje.
