Ostatnie wybory ukazały nowy podział Polski.

REKLAMA
Dotychczas, głębokie podziały polityczne, ideologiczne i kulturowe – prowadzące niektórych wręcz do sformułowania tezy o “wojnie kulturowej” w Polsce – przebiegały w ramach jednostek terytorialnych: w województwach, miastach, gminach, wioskach, a często i rodzinach lub grupach przyjacielskich. Ale dziś ten podział przebiega także w poprzek Polski. Mamy Polskę Zachodnią – w której większość ma PO, i Polskę Wschodnią, z większością PiS-owską (plus dwa województwa z większością PSL-owską).
To nowe zjawisko; nigdy wcześniej podział Polski na dwa kraje polityczne przedzielone linią północ-południe, nie był tak jasny i klarowny. Dawniej kolorowa polityczna mapa Polski składała się z plamek rozrzuconych po całym terytorium: dziś to dwie polowy, każda innego koloru.
Warto wyciągnąć stad wnioski. Gdy ważne różnice pokrywają się z jednostkami terytorialnymi, państwa myślą o federalizmie. Zastanówmy się nad tym. Federalizm zawdzięcza swą popularność temu, że politycznie umożliwia różnorodność w jedności. Pozwala na eksperymentowanie w skali mniejszej niż cały kraj. I daje obywatelom możliwość głosowania nogami za tym, który stan/prowincja/kraj itp. mu lepiej odpowiada.
Podzielmy się na Polskę Wschodnią i Zachodnią. Niech każdy wreszcie ma to, na czym mu zależy, bez dręczenia reszty, która tego nie chce.
Polska Wschodnia niech wprowadzi zakaz rozwodów, prawo mężczyzn do stosowania przymusu bezpośredniego względem niesubordynowanych żon, przymusową edukację religijną dla wszystkich, pełny zakaz środków antykoncepcyjnych, a w przyszłości (gdy uzyska specjalna dyspensę Rady Europy i Unii Europejskiej) – także karę śmierci. Niech w szkołach uczą o kreacjonizmie jako teorii wyjaśniającej powstanie świata, a dopuszczalną metodą edukacyjną niech będzie chłosta; urzędy lokalne niech prenumerują wyłącznie Niedzielę i WSieci, zaś lokalne stacje telewizyjne niech zatrudnią wyłącznie dziennikarzy niepokornych. Nastąpi intronizacja Chrystusa Króla. Bankową obsługę administracji stanowej zapewnią SKOKi (te, w których jeszcze nie zaaresztowano całego zarządu), a otwarcie każdej nowej szkoły, instytucji lub mostu będzie dokonywane przez biskupa. Prezesem telewizji stanowej zostanie Bronisław Wildstein. W centrum Warszawy (która będzie stolica polski Wschodniej) stanie pomnik „Pamięci Zamordowanych o świcie”, a 10 kwietnia będzie dniem oficjalnym żałoby. Stanowym ministrem sprawiedliwości będzie Jarosław Gowin, a prokuratorem generalnym, Zbigniew Ziobro. Premierem stanowym będzie oczywiście Jarosław Kaczyński, którego kadencja zostanie od razu przedłużona do 2028 roku.
Polska Zachodnia czym prędzej wprowadzi w swoim prawodawstwie wszystkie postanowienia Konwencji w sprawie przemocy względem kobiet, umożliwi zabiegi in vitro finansowane przez państwo, zrealizuje faktycznie prawo do aborcji w przypadkach, gdy pozwala na to prawo. Nauczanie religii odbywać się będzie w szkołach parafialnych, program nauczania w szkolach publicznych wyeliminuje stereotypy płciowe czy rasowe, związki partnerskie będą w pełni uznawane, a z czasem, być może także małżeństwa jednopłciowe. Studenci będą aktywnie zachęcani do wyjazdów, w czasie studiów, na uczelnie zagraniczne w ramach programu Erasmus. Na terytorium Polski Zachodniej walutą będzie Euro, a wszystkie napisy będą w dwóch językach: polskim i angielskim, dla wygody masowo przyjeżdżających z Zachodu turystów, biznesmenów i inwestorów. Będą dla nich organizowane specjalne wyjazdy jednodniowe do Polski Wschodniej, których atrakcją będzie tradycyjne pieczenie barana i spotkania z tubylcami, wykonującymi tańce ludowe.
W ten sposób usankcjonujemy już istniejący podział de facto. Jest jedno niebezpieczeństwo. Z czasem - Polska Zachodnia będzie coraz bliższa jednoczącej się Unii Europejskiej, a Polskę Wschodnią coraz więcej będzie upodabniało do Eurazji. To jeszcze bardziej wzmocni podział. Przewiduję też masową emigrację ze Wschodu na Zachód (Polski). No ale wtedy Polska Wschodnia zamknie granice i zbuduje mur, ludzie w reakcji zaczną się burzyć, aż wreszcie dojdzie do ponownego zjednoczenia, chyba że Rosjanie przyjdą z pomocą polskim patriotom.