"...dziś ważny jest nie Bierecki tylko PiS..."

REKLAMA
Jeżeli dzisiejszy senator PiS Grzegorz Bierecki zamieszka już w jakimś Urugwaju, albo innym bez-ekstradycyjnym, egzotycznym, pięknym państwie, bo mu się skończy immunitet, który tak przemyślnie sobie załatwił (uwaga, papugi SKOKów, napisałem wyraźnie “jeżeli” więc nie trudźcie się z tymi pozwami), przyjdzie wtedy pora na analizowanie sylwetki pazernego misia. Ale dziś ważny jest nie Bierecki tylko PiS, bo jesteśmy w środku kampanii wyborczej, w czasie której ujawniła się aferalna choroba o bezprecedensowej skali i szkodliwości, która toczyła polski system finansowy od lat, a przy okazji głęboko nadżarła polską politykę i media.
I to właśnie, a nie pazerne misie z Gdańska, jest dziś problemem najwyższej wagi. Nie można więc, tak jak to jest w dzisiejszych i wczorajszych mediach, pozwolić PiS-owi i PiS-owskim mediom ani na chwilę odsapnąć od tego tematu, dopóki głęboko i szczerze się z niego nie wytłumaczą, nie przeproszą, nie posypią główek popiołem i nie schowają się w jakaś mysią dziurkę. Tu trzeba przyjąć zasadę „Ceterum censeo”. Jak wiadomo, tymi słowami Katon Starszy rozpoczynał frazę „Kartagina musi być zburzona”, którą to frazą opatrywał każde swoje przemówienie w rzymskim Senacie, bez względu na temat przemowy. Czyli np., cytuję z pamięci: „Wyremontujmy wreszcie te wodociągi nad Tybrem, właściciel sklepu z togami obok Forum powinien być zlustrowany, pizzeria przy Koloseum jest niehigieniczna (no dobrze, z tą pizzerią może trochę przesadziłem – przyp. WS) a ponadto Kartagina musi być zburzona”. A zatem ceterum censeo, rola PiS w SKOKach (i SKOK w PiS-ie) musi być wyjaśniona do końca.
Przyjmijmy nawet ciekawą hipotezę, że absolutnie żadne przepisy prawne nie zostały złamane, że cudownie rozmnożone pieniądze od hojnych amerykańskich fundatorów prawomyślnie przepłynęły do „Spółdzielczego Instytutu Naukowego”, będącego prywatną własnością Senatora, jego braciszka i jakiegoś koleżki, po to by służyć krzewieniu nauk, o spółdzielczości zwłaszcza. Przyjmijmy też, że te brakujące 3 miliardy, które dziś my, jako klienci normalnych banków, musimy zapłacić na ratowani e SKOK-ów, to mały wypadek przy pracy, który może zdarzyć się każdemu, a nie dowód karygodnej nieporadności w zarządzaniu cudzymi pieniędzmi. Mimo to, kilka rzeczy pozostaje poza jakąkolwiek wątpliwością:
1. PiS od początku wspierał SKOK-i jak mógł, w szczególności zaciekle broniąc przed rozciągnięciem na nie normalnej kontroli KNF. Kontrolowany przez PiS do 2010 urząd prezydencki odwlekał jak mógł wejście w życie ustawy, pozwalającej na tę kontrolę, kierując ją np. do TK, w czym walny udział miał prezydencki prawnik Andrzej Duda.
2. SKOK wspierał finansowo partię, a w szczególności rozmaite media, broniące żarliwie zarówno partii jak i SKOK-ów, a dziś te media, np. portal i tygodnik braci Karnowskich i Zaremby, właśnie za pieniądze SKOK-ów tychże SKOK-ów bronią najgorliwiej. Niech utrzymankowie Biereckiego zadeklarują, jakie mają korzyści ze wspierania swego dobrodzieja.
3. SKOK wyprowadził znaczące sumy poza Polskę, tworząc nawet w tym celu instytucję pozostającą poza prawem polskim (SKOK Holding w Luksemburgu), co jest być może zgodne z prawem, ale w sposób oczywisty kłoci się z frazeologią tak SKOK jak i PiS-u o polskości, patriotyzmie i lojalności wobec państwa i społeczeństwa polskiego, w odróżnieniu od rzekomo niedostatecznie spolonizowanych innych banków.
Przynajmniej te trzy fakty muszą być przypominane codziennie, właśnie na zasadzie ceterum censeo. Bo w przeciwnym razie coraz to nowe drobiazgi, dyrdymałki i konfetti przykryją naprawdę kolosalną aferę, w cieniu której obecna kampania wyborcza sobie płynie.