REKLAMA
Sztab kandydata Andrzeja Dudy ogłosił program Dudapomoc. Oto powołany zostanie prezydencki ośrodek pomocy prawnej: każdy, kto czuje się skrzywdzony przez polski system prawny – sądy, komorników czy urzędy lokalne, ale nie tylko – będzie mógł zgłosić się do pana prezydenta, a choćby i kandydata, bo biuro rusza już teraz, a ten mu pomoże, bo dobro człowieka jest mu celem nadrzędnym. W tym wszystkim pomoże mu Europoseł Janusz Wojciechowski, w kręgach politycznych zwany podobno „Piękny umysł”. Europoseł powiedział dziś w TokFM, że ludzi, potrzebujących takiej pomocy, są „dziesiątki tysięcy”, ale ma nadzieję na pomoc ze strony wolontariuszy.
Cynicy będą wybrzydzać: że to jak jakiś Szachinszach albo inny Haile Selassie: dobre panisko, które – wbrew złym sędziom, gubernatorom czy urzędnikom magistrackim, każe głodnego nakarmić, oszukanego zaspokoić, a bezdomnego udomowić. Jeśli sądy, rzecznik praw obywatelskich, prokuratorzy i wydziały opieki społecznej nie mają remedium dla Genowefy Z. z Ełku w jej roszczeniach względem nieuczciwego pracodawcy, dla Waldemara R. z Łomży w sporze z pazernym kamienicznikiem – Dudapomoc pomoże?
Cynicy nie mają racji. Andrzej Duda ma doświadczenie w pomocy ludziom potrzebującym. Gdy parę lat temu, do urzędu prezydenckiego zgłosił się obywatel Grzegorz Bierecki z kolegą, trzymając w ręku tekst wniosku do Trybunału Konstytucyjnego – minister prezydencki Duda bez wahania pomógł, wniosek na firmówkę przeniósł, do Trybunału czym prędzej wysłał. Pomógł na sumę jakichś kilkudziesięciu milionów, opóźniając rozciągnięcie kontroli finansowej nad parabankami umęczonych finansistów z Gdańska. To nie pomoże Genowefie Z, Waldemara R. zostawi w potrzebie?
