REKLAMA
Socjologowie zgodnie wskazują, że jedna z głównych linii podziału stratyfikacyjnego w Polsce przebiega między pokoleniami. A więc już w mniejszym stopniu między klasami społecznymi, regionami, miastem i wsią itp., ale w coraz większym stopniu – między młodymi, wchodzącymi w wiek zawodowy – a całą resztą.
Przy niewątpliwych sukcesach ekonomicznych Polski jako całości – owoce sukcesu rozkładają się nierówno. Młodzi muszą swą niepewnością, poczuciem niestabilności i ryzyka, płacić niewspółmiernie dużo za ogólny sukces. I będzie to się pogłębiało, wraz ze starzeniem się społeczeństwa – coraz mniejsza procentowo liczba młodych będzie musiała płacić za zabezpieczenie starych – i z koniecznością zmierzenia się wreszcie z problemami środowiska. To dług, pozostawiony przyszłym pokoleniom przez dzisiejsze.
Obecne wybory są dobitnym, szokującym wręcz uderzeniem pięścią w stół przez młode pokolenie. I nie chodzi tu nawet o absolutny niedostatek – młodzi dziś mają dostęp do rzeczy, o jakich nawet względnie zamożnym nie śniło się przed dwiema dekadami, ale o typowe zjawisko aspiracji rozbudzonych ponad możliwości ich zaspokojenia bez jakiejś fundamentalnej redystrybucji międzypokoleniowej. Oto społeczne tło wyborów prezydenckich AD 2015.
I na tym tle jest jedna rzecz prawdziwie zdumiewająca. Jeśli ogniskiem społecznego protestu, który zaowocował zdumiewającymi wynikami pierwszej tury, jest właśnie bunt młodych, z niezwykłym sukcesem pełnego dezynwoltury, brawurowego Kukiza, to jak mogą oni głosować na kandydata, który:
• Jest produktem partii anachronicznej, konserwatywnej, zaściankowej i anty-wolnościowej;
• W sprawach obyczajowo-moralnych jest kopią aktualnego stanowiska Episkopatu, jakie by ono nie było (a jest najbardziej wsteczne z kościołów rzymsko-katolickich na świecie) ;
• W całym swym życiu zawodowym był karykaturalnym wręcz wcieleniem ideału potulnego, posłusznego urzędnika, nierobiącego klopotu swym przełożonym, nawet gdy domagali się wykonywania przez niego realizacji zadań nieetycznych (wniosek do TK w sprawie SKOK);
• Jest tworem partii, której główną postawą wobec Europy i w ogóle świata zewnętrznego jest stałe naburmuszenie, nieufność, niechęć i nadzwyczajna skłonność do wyszukiwania powodów do obrażania się.
To są wszystko elementy syndromu, mającego w polskim społeczeństwie jakieś tam wzięcie – pewno właśnie na poziomie tych 30 procent. Dorzućmy do tego jeszcze religię smoleńską i parę innych paranoi. Każdy z nas zna takich ludzi, choć niektórzy z nas starają się ich unikać na tyle, na ile się da.
Kukiz – rozumiem. Ale gdzie Kukiz a gdzie Duda? Zwłaszcza, gdy jego rywalem jest teraz człowiek, który gdy odwaga była naprawdę droga, umiał ryzykować swą wolnością a może i życiem, wpisując się w tradycję młodzieńczej, romantycznej dzielności? Przy Komorowskim Duda jest bardzo stary, zawsze takim był.