REKLAMA
Jak na wybór Andrzeja Dudy reagować może ktoś, kto zdecydowanie, kategorycznie i pryncypialnie był przeciwnikiem tej kandydatury? Ktoś taki jak ja?
Kilka uwag na gorąco i w pośpiechu, bez żadnej aspiracji do sugerowania komukolwiek właściwej postawy. Raczej introspekcja, całkowicie subiektywna (to nie tautologia? Pewno tak).
1. Po pierwsze – okropne rozczarowanie: w większym stopniu przegrał Bronisław Komorowski niż wygrał Andrzej Duda. To nie jest deprecjonowanie zwycięstwa – kandydat PiS wykonał gigantyczną pracę i nawet najbardziej zaciekły przeciwnik polityczny musi to docenić. Ale kampania Komorowskiego była straszna, poza ostatnimi dwoma tygodniami. „I tyle w tym temacie” – jak lubią mówić komentatorzy na blogach.
2. Ostatnią rzeczą, jaką przeciwnik polityczny Andrzeja Dudy i całego obozu politycznego jaki on uosabia, powinno być „Im gorzej tym lepiej”. Żadnego: „niech się sami przekonają”! To jest Polska, a nie pole jakichś eksperymentów, albo piaskownica, z której obrażony dzieciak zabiera swoje zabawki. Powinniśmy życzyć więc Prezydentowi, by działał dla Polski jak najlepiej. Co to znaczy?
3. Przede wszystkim, to po pierwsze, miejmy nadzieję, że zdystansuje się od tego co najgorsze i najgłupsze w jego środowisku politycznym: od paranoi, kołtuństwa, nieufności i zawziętości, jaką charakteryzuje się lider jego partii i większość jego akolitów. Po drugie, miejmy nadzieje, że dopóki nie zmieni się Konstytucja (a nie ma, moim zdaniem, takiej potrzeby), będzie szczerze i z przekonaniem ja respektował – także te jej rysy, które mu osobiście mogą mniej odpowiadać, takie jak pełna bezstronność światopoglądowa państwa.
4. Po trzecie - życzmy mu, bo „kohabitację” rozumiał nie jako rywalizację i stałe napięcie w relacjach z rządem, ale nakaz – obowiązujący obie strony – lojalnej i solidarnej współpracy dla dobra Polski. W Polsce to rząd prowadzi politykę, a Prezydent ma funkcje bardziej ograniczone. Nie jest zwierzchnikiem władzy wykonawczej. Prawnik Andrzej Duda musi to rozumieć i wcielać.
5. Żadne obiekcje pod adresem jego osoby – także o rozmaite drobne nieuczciwości, np. związane z jego relacją z pracodawcą, jakim jest UJ, albo dziwne zachowania względem SKOK-ów w roku 2007, nie zostają unieważnione przez wybór. Nawet jeśli są to sprawy drugorzędne w obliczu najważniejszego dziś faktu, jakim jest wybór na najwyższą funkcję w państwie, musza być wyjaśnione przez niego samego. Ale – i to jest sprawa najistotniejsza w tym moim dzisiejszym wpisie – należy mu się od teraz szacunek jako Prezydentowi naszej Polski. Niech nikt nie traktuje go z pogardą, lekceważeniem i agresywnością, których obiektem był Prezydent Bronisław Komorowski ze strony dużej części prawicy. Bo to osłabia dobro wspólne, jakim są demokratyczne instytucje. I niech kontrast między naszym respektem dla demokratycznej woli Polaków a tym całym lżeniem Prezydenta Komorowskiego, któremu lider największej partii opozycyjnej systematycznie odmawiał legitymacji, będzie lekcją obywatelstwa dla wszystkich.
6. Formacja PO niech nie wpadnie w przygnębienie i masochistyczne lizanie ran. Na kandydata Platformy w końcu głosowała prawie połowa wyborców. Warto wyciągnąć wnioski z dramatycznego obrazu podziałów, jakie te wybory zaakcentowały: wedle linii wykształcenia, miasta/wsi i regionu (wschód-zachód). Mniej wykształceni, rolnicy i wschód Polski przeważyły o wyborze Andrzeja Dudy. Z tego nie mogą wynikać żadne protekcjonalne ani lekceważące oceny – to empiryczne stwierdzenie faktów. Ale z tych faktów wyłania się podstawowa prawda: o wyborze Andrzeja Dudy zadecydowali ci, którym powodzi się gorzej. Albo przynajmniej, którzy mają mniejsze poczucie udziału w sukcesie, jakim jest III RP – demokratyczna, europejska i coraz zamożniejsza, choć z nierówno i często niesprawiedliwie rozdzielanymi owocami tego sukcesu. I od tego stwierdzenia należy zacząć kreślenie strategii na najbliższą przyszłość.