Cóż to za śliczny widok! Wystarczyło, że wygrali, a już obrosło im rozsądnymi zwolennikami: może nie entuzjastycznymi, może całkiem świeżej daty, ale takimi dobrodusznymi i ufnymi. Spieszącymi z kredytem zaufania. Trzeba zresetować swoją niechęć do PiS, mówią; anty-PiS się przeżył, przekonują; przyjmijmy za dobrą monetę nową twarz PiS-u: zupełnie normalną Panią Szydło, ciepło uśmiechniętego Prezydenta Niezłomnego, profesorskiego wicepremiera technicznego i całą dywizję ugronostajonych profesorów…

REKLAMA
No dobrze. Nawet więcej: świetnie. Kochajmy się, zgoda, zgoda a Bóg wtedy rękę poda.
Tylko jedna myśl, bezczelnie a nieuchronnie, kołacze mi się w umordowanej mózgownicy. Czy zwycięska partia, która nagle zyskała tak wielu nowych sojuszników, kiedykolwiek odwołała wszystkie swoje idiotyzmy, wredności i łgarstwa, stanowiące część jej programowej tożsamości? A jeśli nie, to właściwie dlaczego ma być traktowana z pobłażaniem, jako ugrupowanie specjalnej troski, któremu trzeba wybaczać więcej, no bo Jarosław już tak ma?
A zatem, interesuje mnie m.in. czy PiS:
• Kiedykolwiek uznało, formalnie, za nieważny i niebyły swój projekt konstytucji, ogłoszony na oficjalnej stronie partyjnej na początku 2010, który jako pierwszy bodajże opisałem w Wyborczej, a który stanowi zarys ustroju państwa wyznaniowego, anty-liberalnego i autorytarnego? I niech się nie wygłupiają z „Error 404” albo eksperymentem intelektualnym, ale raz uczciwie przyznają się do błędu.
• Czy PiS formalnie zdystansowało się od bredni o „zamachu” pod Smoleńskiem i o wielu wybuchach, mających wskazywać na udział polskich władz albo w przygotowaniu albo przynajmniej maskowaniu rzekomego morderczego zamachu na byłego prezydenta RP i ponad 90 innych osób? Jarosław Kaczyński wie lepiej, niż ktokolwiek inny, że żadnego zamachu nie było, ale rozmaici nieudacznicy stale harcują, by z trzeciorzędnych uczelni wybić się na sławę – a zatem czy wreszcie przetnie te kłamstwa, wyciszy miesięcznice i odeśle smoleńskich wariatów do tylnego szeregu?
• Czy PiS zdystansowało się od, skazanego wyrokiem niezawisłego sądu, byłego szefa służb specjalnych, uznanego winnym bezprawnych prowokacji prowadzonych w celach politycznych?
• Czy PiS kiedykolwiek odcięło się od tego pazernego cwaniaka z Gdańska, który, korzystając z politycznej ochrony PiS i gabinetu Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, stał się multimilionerem dzięki bezwstydnym kruczkom prawnym, zamieniając przeznaczone na cele publiczne fundusze na własne, prywatne miliony, z których następnie utrzymywał m.in. hordy PiS-owskich pismaków, a teraz ponownie wszedł do parlamentu RP, tak kupując sobie immunitet? Raz w przypływie uczciwości Kaczyński okazał wstręt do Biereckiego: czy gotów jest tę postawę podtrzymać?
• Czy PiS odeszło od teorii, promowanej przez wielu jego członków, w tym dr Zybertowicza, profesora UMK, że przed-PiS-owska elita polityczna Polski winna jest daleko idącej „dechrystianizacji” Polski, w sposób oczywisty zaprzeczając widzialnym faktom?
• Czy PiS odeszło od koncepcji, że główni oponenci tej partii, osobliwie skupieni w Platformie Obywatelskiej, nie są patriotami, mają anty-polskie nastawienia, i dla chęci zysku, podporządkowują swe działania ościennym mocarstwom?
• Czy PiS odcina grubą kreską swe deklaracje o wzorowaniu się na „Budapeszcie” Orbana – państwa gwałcącego europejskie standardy konstytucyjne i liberalne?
To kilka pytań, mam więcej, ale mi się nie chce, nie chcę dokuczać rzeczywistym i potencjalnym przyjaciołom. Jak usłyszę odpowiedzi, zdecyduję, czy muszę zresetować swój stosunek do partii Jarosława.