Już od jakiegoś czasu nosiłem się z napisaniem tego listu - do kolegi, z którym od dawna nie miałem kontaktu. Jestem sentymentalny, raz kolega to zawsze kolega, a ponieważ teraz grożą mu poważne kłopoty prawne, muszę go przed nimi uchronić. A ponieważ nie mam do niego adresu pocztowego, zaś Internetu nie używa (podobno pierwszym i ostatnim razem, gdy chciał użyć komputera, pomazał cały ekran flamastrem) – to muszę skorzystać z niniejszej drogi.
REKLAMA
Drogi Kolego Jarku,
Muszę Cię uprzedzić, gdyż grożą Ci poważne kłopoty. Kilka Twoich niedawnych wypowiedzi publicznych stawia Cię na bakier z prawem. Oto kilka przykładów.
1. Sformułowałeś niedawno analogię między dobrymi patriotami a współpracownikami Gestapo – sugerując, że byli Polacy, którzy z tą zbrodniczą formacją niemiecką współpracowali. Może to być poczytane za przypisywanie Narodowi Polskiemu współpracy z niemieckimi nazistami, a co za tym idzie obrazę Narodu Polskiego – czyn karalny w świetle kodeksu karnego. Pragnę Ci przy okazji zwrócić uwagę na to, że partia obecnie rządząca zapowiada nowa politykę historyczną, kładącą nacisk na pozytywne momenty z naszej przeszłości. Twoje wywlekanie epizodycznych przypadków współpracy z okupantami może być poczytane jako „pedagogika wstydu” – postawa wysoce naganna z punktu widzenia dzisiejszej władzy.
2. Wyrazileś się też o obywatelach, wskazujących za granicą na niewłaściwe, ich zdaniem, działania władz polskich, jako o Polakach „najgorszego sortu”. Nieładnie tak mówić o europośle, profesorze Legutko, który nie tak dawno przewodniczył imprezie w Brukseli, mającej wykazać członkom Parlamentu Europejskiego, jakoby polskie władze mataczyły i kłamały na temat katastrofy smoleńskiej. Też go nie cenię – ale od razu Polak „najgorszego sortu”? Chyba trochę za ostro – może Cię pozwać o zniesławienie.
3. Niedawno wyraziłeś się też w wywiadzie dla telewizji Polsat, że powinna obowiązywać prawna zasada „dyskontynuacji”. Miałeś na myśli to, że uchwały Sejmu poprzedniej kadencji nie powinny wiązać Sejmu kadencji następnej. Ale, przyznasz chyba, że jeśli między dwiema kadencjami Sejmu powinna być dyskontynuacja, to tym bardziej dyskontynuacja powinna nastąpić miedzy komuną a demokracją, choćby nawet felerną, bo okrągłostołową. Co wtedy będzie z Twoim doktoratem, uzyskanym na podstawie pięknej rozprawy na temat samorządności w ramach socjalistycznej uczelni, napisanej pod kierunkiem naszego wspólnego mistrza, profesora Stanisława Ehrlicha? Czy nie szkoda byłoby Ci tego stopnia naukowego?
Te trzy uwagi potraktuj jako życzliwe sugestie, mające na celu ochronę Twoich własnych, najlepiej pojętych interesów. Ale skoro już do Ciebie piszę, to mam również sugestię dużo bardziej istotną, a mianowicie dotyczącą sprawy najżywotniejszej: bezpieczeństwa narodowego naszego Państwa.
Oto Twój kolega i zaufany współpracownik, którego – wbrew zapowiedziom Pani Premier - mianowałeś Ministrem Obrony Narodowej, Antoni Macierewicz, nie tak dawno wyraził się, że Rosja wypowiedziała była Polsce wojnę (zamachem smoleńskim). Tego przekonania o stanie wojny między nami a złowrogim supermocarstwem na Wschodzie Antoni Macierewicz nigdy nie odwołał. Z kolei parę nocy temu, ten sam minister dokonał ataku na NATO.
Stawia to nas, jak tyle razy w historii, w sytuacji wojny z dwoma potężnymi wrogami. Ten stan wymaga natychmiastowego wzmocnienia naszej siły obronnej, a w szczególności – potencjału odstraszania (z angielskiego: deterrence). Uważam, że na początek minister Macierewicz powinien pobrać jakiś odpowiednio imponujący mundur, najlepiej z lampasami i orderami, by potencjalnych agresorów przestraszyć i zniechęcić.
Ostatnio widziałem taki na „Księżniczce Czardasza”. A może to była „Zemsta Nietoperza”?
