W całym epizodzie z buczeniem to jest właśnie najgorsze: że ci, którzy mogliby uciąć takie hece, siedzą cicho, albo wręcz racjonalizują i uspawiedliwiają zachowanie, dla którego nie ma usprawiedliwienia.
REKLAMA
Myślalem sobie: nic nie napiszę o buczeniu i gwizdaniu na cmentarzu, w czasie uroczystości ku czci poległym w Powstaniu Warszawskim – bo co tu w ogóle pisać? Wszystko jasne. Co można napisać o schamiałym motłochu, na szczęście niewielkim liczebnie, ale wystarczającym, by spaprać swiętość, jaką jest dla Polaków zryw Powstanców. Tego w ogole nie ma co komentować: tu należy zatknąć nos i odwrócić się w drugą stronę.
Myliłem się, bo na tym się nie skończyło. Po chwilowym szoku – bo nawet jak na polskie obyczaje polityczne, takie zezwierzęcenie jest poza normą – pojawili się madrale, którzy zaczęli racjonalizować buczenie. Że z jednej strony – może nieładnie buczeć na cmentarzu, ale z drugiej strony – zastanówmy się, dlaczego wlaśnie na Tuska i Gronkiewicz-Waltz buczą? Przecież nieprzypadkowo. Wszak nie mają innych metod okazania swej politycznej dezaprobaty (jak wiadomo, w Polsce nie ma prawicowych gazet, radiostacji ani portali internetowych, a jak są, to tak sekowane i marginalne, że się w ogóle nie liczą), a poza tym to w sumie dobra młodzież, patriotyczna i niepodleglościowa (w odróżnieniu,w domyśle, od tych, którzy chcieli w spokoju uczcić swoich bliskich poległych w Powstaniu, albo nawet wspomnieć, na stare lata, swe wlasne mlodzieńcze czyny, ale nie są patriotycznie-niepodleglosciowi bo popierają legalnie wybrane władze), jednym słowemm – wsłuchajmy się w to buczenie, pochylmy się nad nim, przeanalizujmy na spokojnie…
Nic nie zmyślam. Prawicowa blogosfera pełna była tekstów na temat: „Dlaczego buczą, przeciwko komu buczą - i chwała im za to”, a ostatnio prawicowy portal „wpolityce.pl” zamieszcza za „Frondą” (ale tam już żadna siła mnie nie zmusi zaglądać) tekst pod tytułem przecudnej urody:
„Ks. Wąsowicz, kapelan kibiców: Może zamiast rozdzierać szaty, lepiej wsłuchać się w ten krzyk. Pomyśleć, dlaczego krzyczeli „Zdrajcy” i Hańba”?”.
„Ks. Wąsowicz, kapelan kibiców: Może zamiast rozdzierać szaty, lepiej wsłuchać się w ten krzyk. Pomyśleć, dlaczego krzyczeli „Zdrajcy” i Hańba”?”.
Więc ksiądz kapelan myśli, dlaczego krzyczeli, wsłuchuje się w buczenie, w gwizdy, w krzyki – i im bardziej się wsłuchuje, im więcej myśli - tym bardziej swych podopiecznych buczaków rozumie: „Jak mają reagować kibice na prezydent stolicy, która zezwala rosyjskim kibicom na marsze i prezentowanie sowieckiej symboliki, czy koncert wspominanej już powyżej pani o niskiej reputacji moralnej (Madonny)?”
Innymi slowy, ksiądz mówi otwartym tekstem: macie jakieś zastrzeżenia do prezydent stolicy – o to, że miesiąc temu nie zakazała kibicom rosyjskim przejść na stadion, o to, że nie zakazała amerykańskiej piosenkarce występować, o cokolwiek – idźcie na Kopiec Powstania Warszawskiego albo na cmentarz – i buczcie, kryczcie, gwizdajcie. Ja Was zrozumiem, ja jestem po waszej stronie, jam wasz kapelan, moje drogie patriotyczne buczaki. Podkreślam, to mówi duchowny.
A jeśli komuś te słowa w ustach duchownego wydadzą się już zbyt niewiarygodne, kapelan buczaków wszystko zagada: „Analiza tego, co wydarzyło się na Kopcu, też wymaga pewnego czasu i pogłębionej refleksji wszystkich uczestników sporu jaki w pewnym momencie tam zaistniał”. I tak dalej, i tak dalej… Zamiast jasnego, ostrego potępienia, takie nic nie znaczące ble-ble: potrzebna jest „pogłębiona refleksja wszystkich uczestnikow sporu”…
Przepraszam, jakiego sporu? Między sędziwym generałem-bohaterem Powstania a buczącym motłochem?
No więc, jeśli w reakcji na wrzaski na cmentarzu ksiądz wsłuchuje się, myśli i analizuje, to nic dziwnego, że z kolei w reakcji na refleksję księdza mamy komentarze typu: „Chylę czoła przed WARSZAWSKIMI DZIEĆMI, nazywanymi przez zdrajców, którzy zaprzaństwo wyssali wraz z mlekiem swoich sprzedajnych matek "kibolami". Mam nadzieję, że wszystkie POLSKIE DZIECI wreszcie pójdą w bój i zaniosą zdrajcom gniew”. I zaraz potem: "NIE CHCEMY POLSKI KOMUNISTYCZNO.UBECKO,ZYDOWSKIEJI WYPPRZEDANEJ OBCYM GDZIE MY POLACY JESTESMY TANIA SILA ROBOCZA”. Między tym, co na górze (refleksje księdza) a tym, co na dole (komentarze blogerów pod wypowiedziami księdza) - rożnica tylko tonu.
W całym epizodzie z buczeniem to jest właśnie najgorsze: że ci, którzy mogliby uciąć takie hece – kapelan kibiców, przywódcy PiS, którzy mają przecież posłuch u buczaków – siedzą cicho, albo wręcz racjonalizują i uspawiedliwiają zachowanie, dla którego nie ma usprawiedliwienia. Oni się, proszę Państwa, wręcz na tym buczeniu tuczą.
