Ze wszystkich polskich portali, najbardziej lubię wPolityce.pl. Dlaczego? Z takich samych powodów, dla których uwielbiam hollywoodzkie filmy kategorii C, takie w których czasem mikrofon włazi w ekran. Połączenie dziadostwa z zadęciem, mizerii z butą, nieudolności z moralnym wzmożeniem.
REKLAMA
Jak każdy neofita, bez umiaru i opamiętania wpadłem w blogosferę. Trochę piszę, ale jeszcze więcej czytam – będę jak żyleta. Ze wszystkich polskich portali, najbardziej lubię wPolityce.pl. Dlaczego? Z takich samych powodów, dla których uwielbiam hollywoodzkie filmy kategorii C, takie w których czasem mikrofon włazi w ekran. Połączenie dziadostwa z zadęciem, mizerii z butą, nieudolności z moralnym wzmożeniem – jak ja to kocham!
Oto przykład z ostatniej edycji. Pewna pani, nazwiskiem Marzena Nykiel, absolwentka filozofii i teatrologii, publikuje kawałek pod typowym dla portalu tytułem: „Komorowski pisze pophistorię. Poza Powstaniem Styczniowym, Polska nigdy nie straciła jednocześnie przywódcy i generała armii”. Przez pierwsze kilka akapitów panienka zasmarkuje się z oburzenia, jak to obecny Prezydent zaciera pamięć o swoim Poprzedniku, po czym następuje cytat z przemówienia prezydenta Komorowskiego, który to fragment dał asumpt do teatralnego oburzenia: „Nasze dzieje, choć trudne i pełne dramatycznych wydarzeń, nie znają drugiego takiego przypadku, gdy z rąk wroga ginie szef rządu i jednocześnie głównodowodzący armią oraz najważniejsi jego współpracownicy tworzący rząd narodowy” (podkreśl. WS).
Dostrzegają Państwo, drodzy studenci dziennikarstwa w Akademii Managementu Marketingu i Dziennikarstwa w Łomży Dolnej, różnicę miedzy streszczeniem w tytule a właściwym przemówieniem? Kto znajdzie jedna różnicę, dostanie piątkę. Doskonale, Pani Faustyno.
I tak we wszystkim: parciana nieudolność, łgarstwo i bezmyślność. Niedołęstwo autorów portalu jest tak uderzające, że aż rozbrajające i na swój sposób urocze. Na początek przez wiele dni na czołówce portalu były reklamy patriotycznego banku SKOK. Nagle reklamy znikły, ale tego samego dnia pojawiły się pełne wzmożenia artykuły w obronie SKOK-ów przed kontrolą finansową. Dobre, prawda?
Mam w Polityce.pl paru ulubieńców. Jednym z nich jest neurasteniczny nudziarz Piotr Zaremba, robiący tam za intelektualistę i analityka. Zaremba zawsze na początku rozpacza i hamletyzuje, jak to z jednej strony to a z drugiej strony tamto, ale na koniec i tak zawsze wychodzi, że Kaczyński ma rację.
Innym moim ulubieńcem jest nowo pozyskany stały felietonista o pseudonimie Seawolf. Na zdjęciu: nieogolony tłuścioch z niskim czółkiem, w mundurku okrętowego kelnera i z uśmiechem ukontentowania jak po otrzymaniu dwudolarowego napiwku. A tekst jak zawsze – knajackie żarciki z urodzin u szwagra.
Innym moim ulubieńcem jest nowo pozyskany stały felietonista o pseudonimie Seawolf. Na zdjęciu: nieogolony tłuścioch z niskim czółkiem, w mundurku okrętowego kelnera i z uśmiechem ukontentowania jak po otrzymaniu dwudolarowego napiwku. A tekst jak zawsze – knajackie żarciki z urodzin u szwagra.
Są też byli działacze PZPR, którym nie udało się odnaleźć w nowej rzeczywistości (np., Krzysztof Czabański) i mało zdolni młodzieńcy, którzy nie załapali się na etat w Rzeczpospolitej; komentatorzy polityczni brukowców i działaczki pro-life, grożące piekłem (nic nie zmyślam). Szefem tego wszystkiego jest redaktor Karnowski, w dwóch postaciach, który kiedyś (już nie pamiętam, Jacek czy Michał) był jakimś ważniakiem w telewizji publicznej. I to jest ze wszystkiego najlepsze, bo pokazuje, co nas może czekać, gdyby PiS doszedł jeszcze raz do władzy.
Póki co, można przynajmniej się pośmiać, czego i Państwu życzę.
