Ileż trzeba mieć pogardy do swojego społeczenstwa i do instrumentów demokracji jednocześnie, by sądzić, że normalna w pluralistycznym społeczeństwie różnica poglądów, w istocie wyraża podział na tych, którzy śpią i tych, którzy mają misję, by tych pierwszych obudzić!
REKLAMA
“Obudź się Polsko!” – nie, nie doczytywałbym się w tym haśle jakiegoś świadomego nawiązania do nazistowskiego sloganu „Deutchland erwache”, a raczej zaniedbania ze strony Jarosława Kaczyńskiego, który przecież akurat na historii się zna, a także ignorancji ze strony jego akolitów. Wyszło niezręcznie (świadomie używam eufemizmu), ale można zastosować tu domniemanie niewinności.
Przyjmijmy więc, że to ich własny – autorski i oryginalny - pomysł, a nie zapożyczony od brunatnych. Co on nam mówi o organizatorach marszu?
Polska śpi – w każdym razie ta Polska, która nie głosuje na PiS. Ale przecież ludzie regularnie, bez przymusu i bez strachu, chodzą na wybory, głosują na różne partie, zapoznają się w tych gazetach, jakie chcą czytać, z opiniami na temat różnych partii politycznych, i mogą sobie wybrać z całej gamy: od Ruchu Palikota po Prawicę Rzeczypospolitej. Czyli większość Polaków śpi – i choć wydaje się, że coś robią (idą głosować), to jednak jest to złudzenie, oni działają w jakimś stuporze, ogłupieniu, amoku…
Polska śpi – w każdym razie ta Polska, która nie czyta (albo: nie czyta tylko) Gazety Polskiej, Naszego Dziennika, Uważam Rze… Choć przecież ci „śpiący” mają w każdym kiosku pełny wybór, od lewicowego Przeglądu po prawicowy Najwyższy Czas, to jednak jakaś dziwna siła każe im wyciągać złotówki po Politykę, po Gazetę Wyborczą, po Newsweek.
Polska śpi – bo przecież każdy mógłby oglądać wyłącznie wiadomości nadawane przez Telewizję Trwam - a jakaś osobliwa pokusa każe im, przez sen pewno, włączać kanał TVN24 albo TVP. A tam, gdy widzą dwóch liberałów lewicowych i dwóch prawicowców narodowych, jakiś przedziwny przymus skłania ich ku tym pierwszym, co potem wyraża się w decyzji wyborczej…
Polacy śpią – bo w swej większości nie chcą uwierzyć, że pędzący w gestniejącą mgłę samolot prezydencki był obiektem zamachu z strony Rosjan (lub Rosjan i Tuska); że w Polsce nie ma wolności słowa, a pluralizm prasy jest złudzeniem optycznym; że jesteśmy podlegli Niemcom i Rosji, a bycie w Unii Europejskiej pozbawia nas możliwości wpływania na los Polski i Europy; że obecny Prezydent zdobył swe stanowisko podstępem albo oszustwem, a Premier jest hersztem skorumpowanej, mafijnej kliki; że Telewizji Trwam odmówiono miejsca na pierwszym multipleksie z nienawiści do tej stacji, a niespełnienie warunków formalno-finansowych było tylko pretekstem…
Ileż trzeba mieć pogardy do swojego społeczenstwa i do instrumentów demokracji jednocześnie, by sądzić, że normalna w pluralistycznym społeczeństwie różnica poglądów, w istocie wyraża podział na tych, którzy śpią i tych, którzy mają misję, by tych pierwszych obudzić! Nie: „przekonać”, ale właśnie: „obudzić”. Demokracja polega na debacie, deliberacji, przekonywaniu. W „budzeniu”, zamiast dyskutowania, celuje system wodzowski.
