Dlaczego politycy partii rządzącej śpią, gdy są co dzień bombardowani oskarżeniami o zbrodnię smoleńską, rozkradanie Polski i wysługiwanie się obcym mocarstwom?
REKLAMA
Wiadomości o dogonieniu – a może i przegonieniu – Platformy przez PiS w sondażach powinny być zimnym prysznicem dla polityków partii rządzącej. Nie, żebym był jej jakimś entuzjastycznym wielbicielem – ale jest to w tej chwili jedyna siła polityczna, mogąca zatrzymać populistycznego, cynicznego i groźnego dla Polski polityka, jakim jest Jarosław Kaczyński, otoczony przez grupę miernot, pchających się do władzy pod sztandarem, będącym mieszanką demagogii i absurdów.
Nie należy spodziewać się, by exposé Premiera Tuska stanowiło, samo w sobie, wystarczającą reakcję na PiS-owską demagogię. Dlaczego politycy partii rządzącej śpią, gdy są co dzień bombardowani oskarżeniami o zbrodnię smoleńską, rozkradanie Polski i wysługiwanie się obcym mocarstwom? Wiem, często z takimi bredniami normalnemu człowiekowi trudno polemizować, ale w polityce trzeba mieć grubą skórę i nie wolno kierować się niesmakiem.
Dlaczego na każdy idiotyzm smoleński nie padały od razu mocne odpowiedzi polityczne? Dlaczego groteska z “poza-parlamentarnym premierem” nie została mocno wypunktowana i opinii publicznej nie powiedziało się jasno, że wysuwanie kandydata na premiera w sytuacji stabilnego rządu parlamentarnego jest szyderstwem z demokracji? Dlaczego państwo, które ma jedno z najlepszych w ogarniętej kryzysem Europie notowań gospodarczych, nie ma ministrów, mogących tłumaczyć jasno, jak sobie radę dają z tym kryzysem?
Ostatnie przekonywujące i rozsądne odpowiedzi demagogom dał Prezydent Komorowski w wywiadzie w GW “Polska nie jest parapaństwem”. Ale akurat Prezydent ma najbardziej ograniczone pole do odrzucania oszczerstw partii opozycyjnej.
Nie jestem insiderem, nie mam pojęcia dlaczego politycy Platformy są tak defensywni i uśpieni. Czy jest to kwestia paraliżującej partię struktury frakcyjnej: nie można zbyt ostro zaatakować opozycji, bo urazi się potencjalną opozycję wewnątrz-partyjną? Jeśli tak, to pora zastanowić się nad dalszym sensem partii jedności narodowej. Może należy ustalić jakieś mocniejsze minimum programowe, które obowiązuje wszystkich?
Nie mój to problem. Ale moim problemem jest zakopywanie się Platformy głębiej pod pierzynę, gdy niebezpieczna dla Polski partia z dnia na dzień zwyżkuje w sondażach.
