Mała wycieczka. Proszę tylko dobrze zatkać nosy.

REKLAMA
Czasem, aby docenić to, co piękne, trzeba zobaczyć to, co brzydkie; by uznać to, co mądre, zapoznać się z tym, co najgłupsze; by ocenić szlachetność, trzeba dotknąć łajdactwa.
Po co ja tam chodzę? Nie wiem, może jakiś masochizm – ale nie jestem pewny, bo nie jestem zbyt dobry w introspektywnej psychoanalizie. Raczej chyba po to, by móc zobaczyć Polskę w całym jej pięknie. Więc trzeba też ujrzeć jej brzydotę, by móc porównać.
A zatem: mała wycieczka. Proszę tylko dobrze zatkać nosy.
Janusz Wojciechowski: „Strach na ulicę wyjść, by nie zostać aresztowanym”. Nie, Januszku, niech się Januszek aż tak nie boi, Januszkowi nic się nie stanie, byle tylko przechodził na pasach. Piotr Cywiński: „Czy polski premier potrafi mówić po polsku?”. Ale skądże, Tusk tylko Deutsche spreche, ja wohl! Pytanie w tytule: „Czy seria fałszywych alarmów jest jedynie testem przed właściwym uderzeniem?” Oczywiście, władze już szykują koksowniki. Pytanie sondażu: „Czy Paltorma odda władzę demokratycznie czy też sięgnie po WSZYSTKIE środki by ją utrzymać?”. Wszystkie środki, na początek zacznie torturować braci Karnowskich i Piotra Zarembę. Krzysztof Czabański: „Obecny rząd wyraźnie chce cofnąć Polskę do czasów wczesnego, dzikiego, XIX-wiecznego kapitalizmu”. Tak jest, towarzyszu Czabański, niedługo dzieci będą pracowały, towarzyszu Czabański, w kopalniach, jak w Manchesterze, trzeba koniecznie zwołać posiedzenie Podstawowej Organizacji Partyjnej PZPR, najlepiej z towarzyszem Markiem Królem, towarzyszką Krystyną Grzybowską i towarzyszem Marcinem Wolskim. Jacek Karnowski: „Premier próbuje wyrugować nauczanie polskiej historii z polskich szkół. Na chwilę ustępuje, ale podejrzewamy wszyscy, że nadal uważa polskość za nienormalność”, Tak, wszyscy, redaktorze Jacku, co do jednego, wszyscy wiemy, że Tusk nienawidzi polskości, podobnie jak władze w Budapeszcie przed Orbanem nienawidziły „węgierskości” (nic nie zmyślam, tak napisał)…
I tak dalej, i tak dalej.
Zawsze w polskiej tradycji był gdzieś na marginesach tlący się wątek paranoidalny, histeryczny, kołtuński., Dzisiaj go chyba jednak jakby trochę więcej: ma swoje gazety, profesorów, partie. Może to jakiś wentyl bezpieczeństwa przed najgorszym: przed totalniactwem i otwartym zamachem na demokrację. Jeśli tak, to można nad tym przejść do porządku dziennego, jak nad pryszczem, który chroni przed czymś gorszym. Ale nie jestem przekonany do takiej teorii.
Boję się, że jest na odwrót, Że takie idiotyzmy sączą się do świadomości zbiorowej, zatruwając ją głupotą, nienawiścią i paranoją. Zaczyna się od niszowych portali. Obserwujmy je bacznie.
Zatkawszy uprzednio nosy, rzecz jasna.