Jak obiecałem w swym pierwszym wpisie (który został bardzo entuzjastycznie przyjęty, za co dziękuję), chcę pisać o rzeczach, którymi Wy, drodzy czytelnicy portalu NaTemat, będziecie się mogli pochwalić w towarzystwie, zabłysnąć w kawiarni, pubie, klubie czy też zagiąć teścia/teściową. Na pierwszy ogień idzie napój, bez którego nie wyobrażam sobie rozpoczęcia dnia. Wydaję mi się, że tak samo piją go zwolennicy aborcji i ich przeciwnicy, katolicy i ateiści, Obama i Romney. Nas wszystkich łączy jedno. Kawa!

REKLAMA
Zapach kawy o poranku
Na początek trochę statystyki i nazewnictwa. Każdy lubi dobrą kawę (bo nawet Ci, co nie lubią, to napiją się dobrej kawy, tak?). W Krakowie, za filiżankę espresso trzeba zapłacić w kawiarni, pubie około 6-7 zł. Dużo? Dla studenta żyjącego z rodzinnych jednomiesięcznych wpłat na konto, żywiącego się pasztetem i margaryną – niestety tak (jeżeli jesteś taką osobą, czytaj do końca artykuł, bo zdradzę jak zrobić kawę za złotówkę!).
logo
Kawy wykonane przez Darka Misiora i Dominika Ubysza.

Dobra. Kto nam przyrządza kawę? Barman? Też. Fachowym określeniem jest barista. Jest to osoba, która zajmuję się profesjonalnie parzeniem kawy. Widzieliście wzorki na kawach? Od podstawowych rozetek przez logo batmana czy portrety rodzinne, to wszystko tworzą głównie doświadczeni bariści.
Wiemy, ile kosztuje kawa i kto ją przyrządza, teraz gatunki – arabica i robusta.
Arabica (170 mg kofeiny w filiżance) jest najpopularniejsza. Charakteryzuje się czekoladowym posmakiem, jest niezwykle aromatyczna i zawiera mniej kofeiny niż jej kawowy rywal. Robusta (330 mg kofeiny w filiżance) jest zgoła całkiem inna, posiada mocny smak i aromat, co powoduje gorzki posmak (więcej kofeiny niż w arabice). Dla mnie arystotelesowskim środkiem to mieszanka 80% arabici i 20% robusty.
Przy okazji, obalę pewien mit krążący choćby po Krakowie. Otóż - kawa jest niezdrowa. Bzdura. Zaleca się spożycie 500 mg kofeiny dziennie, czyli 4 filiżanek kawy! Realną, kofeinową, dawką śmiertelną jest 10 gramów, czyli na oko jakieś 80 filiżanek. Także, nie pisać mi głupot, że kawa jest niezdrowa.
logo
Latte, cappucino, espresso

Kochanie, chcesz kawę?
Jakie kawy w kawiarniach są najpopularniejsze:
- Espresso – jest to 25ml czystej, naturalnej, ciemnej mocy. Podobno kierowcy tirów, gdy czują przytłaczające zmęczenie, a są w trasie, wypijają espresso, idą spać na pół godziny (po 30 minutach działa w organizmie kofeina), po czym wstają i jadą dalej. Ja stosowałem tę technikę podczas sesji, tylko nigdy nie udawało mi się wstawać po 30 minutach (tylko po jakichś 6 godzinach). A propos espresso, jak zagiąć baristę w kawiarni? Poprosić go o ristretto, co jest niczym innym jak skróconym i mocniejszym espresso (15 ml).
- Kawa czarna – to kawa bez mleka (oczywista oczywistość), a kawa biała to z mlekiem. Jeśli nie chcecie wyglądać jak Keith Richards, to polecam pić kawę białą, gdyż kofeina wypłukuję magnez i wapń z organizmu, a dzięki mleku ten niedobór zostaje uzupełniany.
- Latte – nazywana również lattką (nie znoszę tego określenia). Najpopularniejsza kawa płci pięknej. Espresso zalane dużą ilością spienionego mleka. Idziesz z koleżanką/dziewczyną na randkę i ona Ci mówi, żebyś kupił jej kawę, to uwierz mi, latte będzie najbezpieczniejszym wyborem. Możesz zaszpanować i poprosić o zrobienie latte macchiato (nie macziato, machiato tylko makiaaaato), która składa się z trzech warstw. Na dole mleko, pośrodku espresso na wierzchu pianka z mleka. Wygląda „słitaśnie”.
- Cappucino – absolutny klasyk kawiarniany. Różni się od latte mniejszą ilością mleka i najczęściej dodaje się na górną warstwę pianki posypkę z czekolady.
Oczywiście tych odmian jest o wiele więcej (marocchino, mokka, amaricana, macchiato con schiuma etc.), ale odróżniają je chyba tylko Włosi, którzy wypijają taką ilość kawy, że we krwi mają tyle kofeiny, co żelu na głowie.
Kawa za złotówkę
Znacie to uczucie, kiedy przychodzicie do znajomych, podają Wam kawę, próbujecie i ta kawa jest jak fabuła najnowszego Resident Evil – beznadziejna. Na zakończenie pokażę, jak zrobić kawę, która wywoła taki efekt:
Będziemy potrzebować:
- kafeterki (20 zł)
- spieniacz do mleka (15 zł)
- kawę (14 zł)
- mleko 3,2%(3 zł)
Jak wspomniałem na samym początku, koszt kawy w krakowskiej kawiarni zaczyna się od 7 zł. W domu jestem (Wy również!) w stanie zrobić taką samą kawę jak w kawiarni, tyle że za symboliczną złotówkę, bo za około 52 zł (wydatek jednorazowy, potem dokupujecie tylko kawę i mleko) zrobicie spokojnie 50 kaw.
Jest to banalnie proste. Dolną część kafeterki napełniamy zimną wodą, następnie kładziemy sitko z ubitą kawą i zakręcamy. Parzenie działa w podobny sposób jak w ekspresie ciśnieniowym. Pamiętajmy o tym, by woda się nie zagotowała, czajniczek co jakiś czas zdejmujemy z ognia. Najlepsza temperatura to około 88 stopni.
logo
Kafetierka
W międzyczasie do spieniacza wlewamy bardzo ciepłe (!!) mleko i ruchem, który zawszę już będzie budził kontrowersje, ubijamy mleczko, aż do uzyskania pianki.
logo
Spieniacz do mleka
Filiżankę uzupełniamy ubitym mlekiem i zalewamy kawą z kafetierki. Ewentualnie na wierzch dodajemy cynamonu lub kakao.
Voilà!
Trudne? Absolutnie nie. Różnica? Jak pomiędzy Resident Evil: Retribution a Pulp Fiction. Znacząca.
One more thing...
Najdroższą kawą świata jest kawa Kopi Luwak. Kilogram tego dobrodziejstwa kosztuje około 1000 dolców. Wydobywa się tę kawę z odchodów indonezyjskiego łaskuna muzanga z rodziny łaszowatych, który zjada najlepsze owoce kawowca. Taki zwierzęcy hipster. Po strawieniu kawa, która traci gorzki smak, a zyskuje o wiele lepszy aromat, zostaje wydalona i zebrana przez osoby, które się tym na co dzień zajmują (dalej będziesz narzekał na swoją pracę?).
Warto o tym wspomnieć, gdy ktoś zarzuci nam, że zrobiliśmy gównianą kawę. ;)