Szanowna Pani Paulino! Piszę do Pani bo miałem podobny problem, jak Pani w szatni. Stoję sobie na basenie, w samych slipkach, cały mokry od wody (wstrętnie chlorowanej). Zerkam na trybunę, a tam kobiety, wskazują na mnie. Pokazują palcami jakąś odległość. Robią w moją stronę nieprzyjemne, wręcz wulgarne aluzje. Ach, ach, ten gremialny rechot do dzisiaj mnie prześladuje!! Krzyczą coś do mnie. W dodatku, takie nieumalowane były… Jak mam sobie radzić z takimi seksistowskimi uwagami? POMOCY!
Jako, że pracowałem w wielu miejscach, dzięki czemu poznałem wiele kobiet, pozwolę sobie zacytować słowa paru z nich:
- ''wkurwiony, bo pewnie żona mu nie dała'' – wypowiadane zdanie przez kobiety, gdy któraś podpadnie szefowi i jej zwróci uwagę.
- ''nie przejmuj się kochana, chodzi taki wkurzony bo pewnie ma małego fiutka'' – podnosi na duchu swoją koleżankę druga kobieta, towarzysząca tej od powyższego zdania.
Nic. Bo nie wypada. Bo to kobieta.
- zwyzywać od ''pierdolonych łysoli''
- kopnąć w kroczę
Czy Wy, drogie kobiety, tak nie robicie z naszymi pupciami?
Czy nie ma stereotypu z listonoszem, hydraulikiem?
TAK!
MY MĘŻCZYŹNI WAS SZCZERZE KOCHAMY!!
Doceńcie to czasem.
