Czyż Kraków nie jest piękny?
Czyż Kraków nie jest piękny? noclegguru.pl

Zaczynamy weekend. Trzeba by gdzieś wyjść, coś zjeść, polansować się, tudzież napić się czegoś rozluźniającego po zaksięgowaniu sterty faktur w korpo. Gdzie, co i za ile?

REKLAMA
Kraków jest miastem gdzie knajp, pubów czy restauracji jest tyle ilu jest bezrobotnych humanistów w Polsce. Zatrzęsienie! W tym nadmiarze potrzeba kogoś kto wybierze najlepsze z możliwych. I tu wkraczam JA, ze swoimi wpisami na tym blogu . Co tydzień zamierzam opisywać miejsca, które polecam w Krakowie, lub które zdecydowanie odradzam. Dzisiaj parę propozycji na weekend.
Gdzie zjemy?
Dokładnie wczoraj, odkryłem rewelacyjne miejsce. Trzy kroki w szaleństwo. Jest to restauracja molekularna (chyba jedyna z Krakowa) znajdująca się na ulicy Lubicz 28. Trafiliśmy tam bez trudu. Przed wejściem wita nas tablica na której widnieje wydrukowany ranking z TripAdvisora gdzie Trzy kroki w szaleństwo są bardzo wysoko. Schodzimy na dół do restauracji. Wystrój jest dosyć surowo ale ogólnie ładnie i czysto. Rzekłbym, klimat wysublimowany. Menu nie jest jakoś szczególnie rozbudowane, jednakże każdy znajdzie coś dla siebie. Na pierwszy ogień zamówiliśmy panierowanego kurczaka w nachos z przypiekanymi ziemniaczkami z twarożkiem i z mixem sałat. Muszę przyznać, był naprawdę przyzwoity. Na deser poprosiliśmy jaśminowy crème brulée z sorbetem z marakui oraz tarte cytrynową z sorbetem z bazylii. Kelnerka, która była bardzo miła i profesjonalna (białe rękawiczki, uśmiech na twarzy), po podaniu deserów wytłumaczyła nam co jest co i jak to się je. Desery były znakomitę. Obiecuję sobie, że następnym razem przyjdę na galaretkę z Redbulla. To może być intrygujące.
logo
A tak wyglądał wspomniany Creme Brulee dania-kontra-ania.blogspot.com
Trzy kroki w szaleństwo to nie jest miejsce gdzie zrobiłbym wieczór kawalerski czy oblewałbym swoje urodziny. To bardziej restauracja gdzie padają zdania typu ''drodzy Państwo, postanowiliśmy się pobrać'' lub ''Tato, Mamo, muszę Wam coś powiedzieć, jestem gejem''. Jest dosyć drogo, ale szaleństwa nie ma.
Za dwa dania główne, desery oraz dwie karafki wina (250 ml) zapłaciłem 160 zł (razem z napiwkiem). Prawdą a Bogiem nie jest to mało, ale nikt nie mówił że kuchnia molekularna jest tania.
Jeżeli macie ochotę na zjedzenie czegoś naprawdę wyrafinowanego i zdobyć +5 do lansu to Trzy kroki w szaleństwo jest miejsce dla was.
Gdzie na koktajle?
Jeżeli już zjedliśmy i mamy ochotę się napić czegoś wyjątkowego to dobrym wyborem jest pójść do Le Scandali na Kazimierzu (Plac Nowy). Miejsce to jest szczególnie bliskie mojemu serduszku, gdyż przepracowałem tam parę niezapomnianych lat. Już wtedy słynęło z doborowych koktajli (i barmanów!!). Ostatnio przebudowali salę barową. Teraz jest więcej miejsca, bar jest (i chyba wszyscy się ze mną zgodzą) fenomenalny. Na środku sali barowej jest jeden wielki stół, który jest podobny jak w krakowskim Charlotte.
Mnie osobiście nie podobają się obrazy wiszące na ścianie w sali barowej. Rozumiem że chodzi o skandal, ale na miłość Thora, jak można tak zdeformować kobietę?! Malarz, który to stworzył powinien zostać rozszarpany przez ukraiński Femen.
logo
FEMEN prędzej czy później to rozszarpie Moj kalkulator
Wystrój wystrojem, ale koktajle mają tam cholernie dobre a to dlatego, że za barem pracują pasjonaci (np. Andrzej), fanatycy (np. Szymek) i profesjonaliści (np. Damian). Powiadam wam, oni są wstanie zaspokoić gusta i podniebienia najbardziej wybrednym i upierdliwym (jak ja) gościom.
Ceny koktajli nie są wygórowane (pomiędzy 19-24 pln). Jest to jedyne miejsce gdzie można się napić takich smakołyków jak ''Dziewczyna z Kazimierza'', ''Fairy Sour'' czy orzeźwiającego ''Beer Cup'' (połączenie piwa z tequilą i czekoladą!!).
Le Scandale to nie tylko koktajle, bo za nie zapłacisz (jak w tej reklamie) kartą kredytową a wszystko inne to lans :)
Gdzie na kawę?
Gdy już obudzimy się w ten piękny niedzielny poranek, zapewne z olbrzymim kacem, to zapraszam na kawę do miejsca gdzie obecnie pracuję JA czyli Opera na ulicy świętego Jana 10. W Operze jest świetną kawę, która rozproszy nawet najbardziej dokuczliwe bóle głowy po poprzedniej nocy. Gdy jednak kawa, jakimś cudem, nie pomoże, to jak mawiał klasyk – czym się strułeś tym się lecz – a że Opera to whisky bar, to i dla każdego konesera whisky zaspokoimy a i gdy zgłodniejemy, to można co nie co przekąsić. Ceny są jak hiszpańskie dziewczyny - bardzo przyzwoite.
logo
A tak to wygląda w środku. kartanaplus.pl
Zapraszam wszystkich natematowców, z każdym chętnie pogadam (nawet z trollami, hejterami i napinaczami internetowymi).

Na zakończenie chcę podkreślić, że tak jak redaktor Machała, tak i ja, podczas pisania na tym blogu, mam podwinięte nogawki i nikt mi za te wpisy nie płaci. Nic nie jest sponsorowane. Zawszę będę się starał by każdy mój wpis był jak najbardziej obiektywny.

Pod koniec mam wielką prośbę do Was, drodzy czytelnicy NaTemat. Czy moglibyście mi polecić mi jakąś fajną knajpkę czy restaurację, którą warto zrecenzować?
Wszelkie propozycję piszcie tu, w komentarzach.
Na każdą słit komcie, jak zawsze, odpowiem. :-)
Zapraszam również na mojego Twittera i Facebooka.