
Ile razy można wałkować te same nudne rozmowy u Kuby Wojewódzkiego? Non stop to samo - przywitanie się suchym żartem, zaproszenie gościa, ooo fajnie, że mnie zaprosiłeś, rzucanie seksistowskich żartów, chcesz się napić wody, wychodzi półnaga dziewczyna, dolewa wody, następny gość, nudna rozmowa, słabe żarty, tak tak znamy się nie od dziś, koniec rozmowy. NUDA!
REKLAMA
Parę dni temu napisałem notkę, o nowym ''show'' zastępującym dobranockę. Na programie nie zostawiłem suchej nitki, zresztą, większość komentujących się ze mną zgodziła.
W tym wpisie chciałbym przedstawić jaką drogę powinna obrać telewizja, bądź producenci by ich programy zyskały na oglądalności.
Popatrzmy na zachód, który nomen omen jest wyznacznikiem trendów, pamiętacie ostatni viral – gorąca dziewczyna:
Prawie 10 milionów wyświetleń.
Sporo.
Co się okazało?
To żart Jimmiego Kimmela:
Sporo.
Co się okazało?
To żart Jimmiego Kimmela:
Wykorzystał on fakt, że twerking za sprawą Miley Cyrus, jest teraz bardzo popularny.
Amerykanie już wiedzą czym sobie podbić wyznacznik oglądalności – używając do tego social media. Facebook, Twitter, Youtube – to są narzędzia, z którymi nie potrafimy się już rozstać.
Jedyną polską stacją, która wykorzystuję w jakiś sensowny sposób Internet jest TVN. W TVNPlayerze można obejrzeć nie emitowane fragmenty show u Kuby Wojewódzkiego (i nie tylko jego). Nie żeby to było coś ciekawego, ale jednak – są pierwsi.
Popatrzmy na Fakty TVN – tam każdy reporter ma Twittera, Instagrama (!!), są wrzucane krótkie relację na fanpage (brawo!). Widać, że nie są tak skostniali jak reszta telewizji i stawiają na coś nowego. Chwała im za to.
Popatrzmy na Fakty TVN – tam każdy reporter ma Twittera, Instagrama (!!), są wrzucane krótkie relację na fanpage (brawo!). Widać, że nie są tak skostniali jak reszta telewizji i stawiają na coś nowego. Chwała im za to.
Wróćmy jednak do programów. Popatrzmy jak Ellen (którą osobiście uwielbiam za luz i humor) przyciąga telewidzów przed ekrany:
Wykorzystanie celebryty, w innowacyjny sposób? TAK!
Ile razy można wałkować te same nudne rozmowy u Kuby Wojewódzkiego? Non stop to samo - przywitanie się suchym żartem, zaproszenie gościa, ooo fajnie, że mnie zaprosiłeś, rzucanie seksistowskich żartów, chcesz się napić wody, wychodzi półnaga dziewczyna, dolewa wody, następny gość, nudna rozmowa, słabe żarty, tak tak znamy się nie od dziś, koniec rozmowy. NUDA!
Brak innowacyjność. Brak dobrego żartu. Brak nowości. I potem dziwicie się, że traci na popularności?!
Inna sytuacja, chcemy zaprosić widzów, na odcinek w którym będzie obecnie popularny wokalista, co robimy? No tak, w Polsce nic. A oto co robi np. Jimmy Falon:
10 MILIONÓW WYŚWIETLEŃ!
Prosty pomysł i wykorzystanie Youtuba. Tyle.
Pomyślcie jakby jakiś polski showmen zaprosił Margaret (ta od tego kawałka Thank You Very Much) i zaśpiewał z nią ten kawałek na Youtubie, powiedzmy, nago. Efekt murowany. Wystarczy śledzić trendy.
Pomyślcie jakby jakiś polski showmen zaprosił Margaret (ta od tego kawałka Thank You Very Much) i zaśpiewał z nią ten kawałek na Youtubie, powiedzmy, nago. Efekt murowany. Wystarczy śledzić trendy.
Nie rozumiem, czemu telewizja tak bardzo boi się narzędzi Social Mediowych. Przecież w programie na żywo można by podpiąć się pod Twittera czy Facebooka i niech internauci zadają pytania. Niech wysyłają swoje zdjęcia, filmy – niech uczestniczą w programie! Bo czemu nie?!
Zamiast inwestować pieniądze w głupie, debilne, kretyńskie, bezsensowne paradokumenty pokroju - Pamiętniki z wakacji, stwórzcie coś co nie uwłacza inteligencji polskiego widza.
Obecnie, jedyną osobą z polskiego showbiznesu, która wykorzystuję Youtuba (i to serio) to Szymon Majewski. Jego kanał – Supersam - ma prawie 85 tys. subskrybentów i 5,5 miliona wyświetleń. Nieźle. Nie jest to żadna rewelacja, bo Niekryty Krytyk nigdy wcześniej nie występował w TV a ma 35 milionów wyświetleń. Jednak, mimo to, Majewski wyznacza drogę polskim celebrytom – nie bójcie się Internetu. Używajcie go na swoją korzyść.
Wczoraj obiegło wszystkie walle Facebookowe takie o to zdjęcie:
Najpierw Kliczko, umieścił zdjęcie na swoim Twitterze a potem Schwarzenegger mu odpowiedział tym samym. Ładnie i z humorem. W Polsce Twitter jest wykorzystywany najczęsciej przez polityków i dziennikarzy by się kompromitować nawzajem.
Tutaj przykład, żałosnego zachowania pewnej polskiej dziennikarki:
Przyznacie chyba, nie jest to zbyt wyszukana dyskusja...
Zresztą, kim ja jestem by radzić takim ważnym panom z telewizji czy dziennikarzom jak wykorzystywać Internet. Oni i tak wiedzą lepiej. Prawda?
Obecnie to ja wolę zostać przy swoim Youtubie, bo telewizji jak nie mam, tak kupować nie chcę.
A czy Wy macie pomysł, jak zmienić telewizje w Polsce?
