REKLAMA
Jesteś jak zdarta płyta. Corocznie wciskasz ten sam kit. Grasz na emocjach ludzi niedowartościowanych, niezrealizowanych i zakompleksionych. Że znajdujesz jeszcze wiernych słuchaczy, to jakieś kuriozum! Na szczęście jest ich coraz mniej.
Dobrze, że wreszcie przestają wierzyć w te same historyjki, które od lat opowiadasz.
Cudownie, że coraz częściej popełniasz gafy, że masz spóźniony zapłon i że Twoja moc gaśnie.
Niech gaśnie nadal! Byle szybko zgasła, jak najszybciej!
Niech Twa pamięć jeszcze bardziej zawodzi.
Niech wreszcie skończy się ten Twój wieczny sen o tym, że jeszcze jesteś w stanie coś ukraść albo zagrać główną rolę!
Raczej nie zagrasz. Weź to wreszcie na klatę i miej odwagę zejść ze sceny.
Są młodsi, wyżsi, ładniejsi i mądrzejsi. Oni zagrają lepiej!
Daj im szansę i miej komfort, że wreszcie ktoś Cię pochwali, polubi i obdarzy szacunkiem.
Lepiej późno niż wcale!
Póki co jesteś smętnym i apatycznym osobnikiem. Nudnym i brzydko się starzejącym.
Prawdopodonie nie pamiętającym też, że stan wojenny został wprowadzony w niedzielę i że to był 13, a nie 14 grudnia. I, co jest rzeczą niewybaczalną, nieobecnym w Teatrze Narodowym na „Panu Tadeuszu“, zatem nie mającym zielonego pojęcia, jak pięknie uczcił pierwszą rocznicę Adam Hanuszkiewicz recytując po mistrzowsku Epilog.
Nie było Cię. Pewnie się bałeś, że jeszcze oberwiesz od zomowców. Ktoś Ci pewnie dał cynk, bo prawie skutecznie barykadowali dostęp do teatru.
Ja dostałem kilka razy, ale żeby tylko się tam dostać i być, przyjąłbym na plecy jeszcze kilkanaście...
Chociażby dlatego, żeby do dzisiaj pamiętać wygłoszoną nieziemsko przez Mistrza frazę:
„Bo naród bywa na takiej katuszy,
Że kiedy zwróci wzrok ku jego męce,
Nawet Odwaga załamuje ręce”
Jarku!
Już ukradłeś, co miałeś ukraść.
Twój czas minął.
Los wielokrotnie dawał Ci szansę.
Nie umiałeś jej wykorzystać!
Zaparkuj i zrozum, że jesteś słaby.
Po prostu!
Zrozum to i nie bądź wiecznym męczybułą!