My Polacy doskonale umiemy, tak jak chyba nikt nigdzie, ferować wyroki. Jesteśmy najlepszymi sędziami, najzdolniejszymi prokuratorami. Wszelką krytykę też uprawiamy najlepiej na świecie.

REKLAMA
Każdy ma prawo oceniać, krytykować i wyrażać własne opinie. Naturalne zachowanie.
Ale w naszym polskim wydaniu wydaje się to trochę inne i jakieś wynaturzone.
Bo nie jest przecież normalne, że człowiek spełnia się głównie wtedy, gdy komuś dokopie, kogoś potępi lub wyśmieje.
Coś chyba z nami jest nie tak!
Przeraża mnie widoczna ostatnio w mediach eskalacja nienawiści wobec wszystkiego i wszystkich, w szczególności wiodąca prym na internetowych forach. Tam żaden temat nie jest mniej lub bardziej ważny, bowiem wszystko jest doskonałym powodem do plucia jadem.
A w ostatnich dniach było kilka powodów, by aktywność oceniaczy i sędziów osiągnęła zaskakująco wysoki poziom. Najbardziej poruszyły mnie dwa.
Hitem numer jeden był wyrok Warszawskiego Sądu Rejonowego uznający dziennikarza Macieja Zientarskiego za winnego spowodowania wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym (ofiarą był Jarosław Zabiega, również dziennikarz motoryzacyjny i jego kolega) oraz wywiad w TVP2 przeprowadzony z Maćkiem przez Hannę Lis zaraz po ogłoszeniu decyzji sądu.
Ogromna liczba komentarzy. Ilość pomyj wylanych na prawdopodobnego sprawcę wypadku przez forumowiczów to istne tsunami.
A jakie tego powody? Oczywiste przecież.
Bo Ferrari i rajd po warszawskich ulicach z zawrotną prędkością! Bo auto dostępne tylko dla wybrańców, a w rolach głównych celebryci, w szczególności jeden z nich będący synem znanego dziennikarza!
No i to, co w Polakach tkwi od zarania dziejów, a czego nie potrafią się wyzbyć: zazdrość i zawiść.
Mimo, że znałem Jarka, że do dzisiaj jego brak wśród nas sprawia ból, to nie mam odwagi oceniać i osądzać. Potrafię jedynie współczuć. Rodzinie Jarka, ale też Maćkowi.
Szczególnie po obejrzeniu wywiadu telewizyjnego. Współczuję mu bez względu na to, czy jest sprawcą, czy nie. W mojej opinii on już poniósł karę. Wciąż ponosi i będzie ponosił do końca życia.
Ci, którzy tego nie rozumieją i mimo obejrzenia wywiadu nadal pragną wsadzenia Maćka za kraty, są pozbawieni prostych ludzkich uczuć.
Wstydzę się za nich!
Jednak najbardziej jest mi wstyd za oceny tych, którzy bez zastanowienia potrafią obwiniać innych, potepiać ich i wydawać wyroki, a sami nie umieją dostrzec własnej niedoskonałości. Ale to temat na inny wpis.
Łatwo widzi się czyjeś winy.
Najtrudniej dostrzega się własne błędy.