Szukanie kilka godzin w nasieniu jednego żywego plemnika w celu przeprowadzenia procedury in vitro, może nie należy do najprzyjemniejszych, ale na pewno, kiedy kończy się sukcesem, daje dużo satysfakcji. Radość z „wychwycenia tego jednego” może okazać się niespodziewanie duża zarówno dla przyszłego ojca, jak i samego embriologa. Samozadowolenie i poczucie dobrze wykonanej pracy jest bowiem niezaprzeczalnie bezcenne. Jakkolwiek, nie o tym ten post. Niezależnie bowiem od tego jak bardzo abstrakcyjne dla zwykłego kowalskiego jest „przeszukiwanie” spermy pod mikroskopem, faktem jest, że jej jakość w populacji mężczyzn w wieku rozrodczym, w ostatnich latach sukcesywnie ulega pogorszeniu, co przekłada się na problemy par z zajściem w ciążę.
Autor wpisu: prof. dr hab. n. med. Waldemar Kuczyński - ekspert Ośrodka Studiów nad Płodnością Człowieka
